Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Rosja / 10.11.2025
Patryk Kulpok
Z fabryki szamponu na front. Rosja werbuje Afrykanów do wojny w Ukrainie
Jean Onana z Kamerunu myślał, że wyjeżdża do Rosji, by pracować w fabryce kosmetyków. Z Douali wyruszył w marcu 2025 roku po ogłoszeniu, które obiecywało legalny kontrakt, zakwaterowanie i 1200 dolarów miesięcznie. Kilka tygodni później był już w okopie pod Donieckiem, z karabinem w dłoni i rozkazem, by iść naprzód. Przeżył jako jedyny z dziesięcioosobowej grupy Afrykańczyków, których rosyjscy rekruterzy zwabili ofertą pracy w „szamponiarni”. Jego historia opisana przez brytyjskie media to tylko jeden z wielu przypadków, pokazujących, jak Rosja podstępnie werbuje kobiety i mężczyzn z różnych państw afrykańskich do swojej wojny przeciwko Ukrainie.
(Shutterstock)
Posłuchaj słowa wstępnego piątego wydania magazynu online!
W filmie opublikowanym przez ukraińską jednostkę K-2 widać dwóch czarnoskórych mężczyzn w rosyjskich mundurach. To Metougouena Ouna-na Jean Pafe i Anatole Frank z Kamerunu. „Miałem leczyć zęby” – mówi jeden z nich, „A ja robić szampon” – dodaje drugi. Obaj opowiadają, jak po przylocie do Moskwy zostali zatrzymani, a następnie przewiezieni do jednostki wojskowej, gdzie odebrano im paszporty i kazano podpisać kontrakty w języku rosyjskim, którego nie rozumieli. Ich historia została opisana przez The New Voice of Ukraine oraz przez portal Rubryka w czerwcu 2025 roku.
Tak wygląda nowa forma handlu ludźmi, którą na szeroką skalę uprawia Rosja. Jak podkreśla śledztwo UNITED24 Media z czercwa 2025 roku, Moskwa potrzebuje mięsa armatniego na wojnę, której koszty ludzkie są już niewyobrażalne. Według niezależnych analiz cytowanych przez The Telegraph, liczba zabitych i rannych po stronie rosyjskiej sięga miliona osób. Kreml znalazł sposób, by uzupełniać braki: werbuje cudzoziemców, często podstępem.
Z raportów UNITED24 Media i Africa Defense Forum wynika, że setki Afrykańczyków ściągane są do Rosji pod pretekstem zwykłej pracy w cywilnych sektorach – w fabrykach, budownictwie czy ochronie. Po przylocie słyszą: „albo podpiszesz kontrakt, albo deportacja”. Wielu pochodzi z Kamerunu, Nigerii, Ghany i Togo.
W 2024 roku Władimir Putin podpisał dekret umożliwiający przyznanie rosyjskiego obywatelstwa każdemu cudzoziemcowi, który przejdzie roczną służbę wojskową. To tylko pozoru gest „otwartości”, w praktyce to narzędzie szantażu wobec tysięcy migrantów z Afryki przebywających w Rosji nielegalnie.
„To paszport za krew” – mówi w rozmowie z ZAM Magazine Raoul Sumo Tayo z Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem (ISS Africa). „Rosja wykorzystuje biedę i brak perspektyw, a afrykańskie rządy milczą, bo korzystają z rosyjskiej pomocy wojskowej” – dodaje.
Władze Kamerunu oficjalnie przyznały, że dziesiątki żołnierzy zdezerterowało, by wyjechać do Rosji. W marcu 2025 roku resort obrony wprowadził zakaz wyjazdów wojskowych bez zgody dowództwa. Minister Joseph Beti Assomo określił proceder jako „nowoczesny handel ludźmi”. Donosił o tym portal HumAngle oraz Africa Defense Forum.
Według dziennikarzy z Douali i Jaunde, co najmniej 65 Kameruńczyków zginęło w Ukrainie. Wielu z nich wyjechało po ogłoszeniach obiecujących 2000 dolarów miesięcznie i darmowe mieszkanie. „W kraju, gdzie nauczyciel zarabia 70 dolarów, taka oferta brzmi jak cud” – mówi anonimowy analityk cytowany przez UNITED24 Media i dodaje: „A w Moskwie cud zamienia się w koszmar”.
„Podpisz albo znikniesz”. Mechanizmy werbunku i system przymusu
Rekrutacja Afrykanów do rosyjskiej armii odbywa się kilkoma kanałami. Najbardziej brutalny to szantaż migracyjny. Policja w Moskwie i Petersburgu regularnie organizuje naloty na akademiki i hostele, w których mieszkają cudzoziemcy. Zatrzymanych kieruje się do komisariatów wojskowych. Tam – jak opisują świadkowie w śledztwie The Insider (2025) – tłumacz nakazuje podpisanie dokumentu. „Myślałem, że to wniosek o legalizację pobytu. Okazało się, że podpisałem kontrakt wojskowy” – powiedział Nigeryjczyk Olamide Adebayo, cytowany przez The Insider.
Inny sposób to fałszywe oferty pracy rozpowszechniane w mediach społecznościowych – głównie na Facebooku, Telegramie i WhatsAppie – przez rosyjskie firmy pośredniczące i ich afrykańskich rekruterów. Ogłoszenia publikowane przez fałszywe firmy ochroniarskie lub logistyczne w Afryce Zachodniej zapraszają do pracy w Rosji z gwarancją zakwaterowania. Po przyjeździe do Moskwy paszport trafia do „depozytu”, a pracownik – do wojskowego ośrodka szkoleniowego. Jak ustalili dziennikarze UNITED24 Media, zwerbowani Afrykanie często nie wiedzą, że trafiają do jednostek bojowych.
Śledztwo Africa Defense Forum ujawnia, że niektóre z tych firm powiązane są z dawną Grupą Wagnera. Po jej rozpadzie w 2023 roku funkcje werbunkowe przejęło rosyjskie Ministerstwo Obrony, tworząc tzw. Africa Corps. Struktura ta kontynuuje działania Wagnera w Mali, Sudanie i Republice Środkowoafrykańskiej – tyle, że część ludzi trafia dziś nie w strefy walk zbrojnych w Afryce, lecz na front ukraiński.
Dla wielu migrantów z Afryki uzyskanie rosyjskiego obywatelstwa to jedyna szansa na poprawę swojego życiowego statusu i bezpieczeństwo. Obietnica paszportu stała się głównym wabikiem, wykorzystywanym przez rosyjskie służby do werbowania żołnierzy. Jak pokazał ZAM Magazine w reportażu „Migrant Battalion | Cameroon”, propaganda w rosyjskich mediach pokazuje czarnoskórych żołnierzy dziękujących Putinowi za „walkę z kolonializmem Zachodu”. W rzeczywistości większość z nich nie zna nawet języka rosyjskiego, a ich „służba” trwa często tylko kilka tygodni – do momentu pierwszego ostrzału i ich śmierci albo trwałego kalectwa.
Ukraińskie służby potwierdzają, że cudzoziemcy, w tym Afrykanie, trafiają do tzw. szturmowych oddziałów specjalnych, które mają najwyższe straty. Rzecznik Biura ds. Jeńców Wojennych Petro Jacenko mówi w rozmowie z The New Voice of Ukraine, że „Rosja nie prosi o ich wymianę, ponieważ nie traktuje ich jak żołnierzy, lecz jak mięso armatnie”.
W rosyjskiej machinie wojennej Afrykanie pełnią nie tylko funkcję żołnierzy. W fabryce w specjalnej strefie ekonomicznej Alabuga na Uralu zatrudniono setki kobiet z Kamerunu, Ghany i Senegalu. Obiecano im szkolenia techniczne i bezpieczne zakwaterowanie, a w rzeczywistości – jak ustalili reporterzy UNITED24 Media – kobiety montowały drony Shahed i amunicję. Część z nich nie miała dostępu do paszportów ani do wypłat, a gdy Ukraina w kwietniu 2024 roku zaatakowała Alabugę, kilkadziesiąt z nich zginęło.
„To nowoczesne niewolnictwo przemysłowe” – komentuje tę sprawę ZAM Magazine. Autorzy tekstu dodają: „Kiedyś wywożono Afrykańczyków do kolonii, dziś do rosyjskich fabryk”.
Kreml przedstawia afrykańskich rekrutów jako dowód „braterstwa narodów”. W rosyjskiej telewizji i na kanałach Telegramu powielane są filmy z czarnoskórymi żołnierzami dziękującymi Putinowi za „szansę walki przeciwko Zachodowi”. To element ideologicznej kampanii, która ma przykryć ekonomiczny przymus i fakt, że wiele z tych osób jest ofiarami handlu ludźmi. Jak czytamy w raporcie Robert Lansing Institute rosyjskie działania w Afryce to „nowe wcielenie kolonializmu. Paszport i propaganda zastąpiły w nim bat i łańcuch.
„To nie nasza wojna”. Motywacje, skutki i odpowiedzialność
Dlaczego Afrykanie ryzykują życie w wojnie, która nie jest ich własna? Odpowiedź kryje się w połączeniu biedy, przymusu i propagandy.
Według raportu Robert Lansing Institute, rosyjska rekrutacja opiera się na trzech filarach: obietnicy paszportu, iluzji ideologicznej walki z kolonializmem oraz wykorzystywaniu migrantów bez statusu prawnego. W wielu państwach Afryki Subsaharyjskiej młodzi ludzie nie mają perspektyw – w Kamerunie bezrobocie wśród młodych przekracza 40 procent, a pensja urzędnika to równowartość 100 dolarów miesięcznie.
„Rosja obiecywała im stabilność, edukację i obywatelstwo, a dała śmierć” – powiedział analityk z Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem w Pretorii w rozmowie z ZAM Magazine z września 2025 roku.
Większość afrykańskich rządów milczy w tej sprawie. Kamerun, Nigeria i Ghana nie potwierdzają oficjalnie udziału swoich obywateli w wojnie, obawiając się utraty rosyjskiej pomocy wojskowej. Jedynie Togo przyznało, że jego obywatele zostali „wprowadzeni w błąd” przez fałszywe ogłoszenia o pracy, co potwierdził raport Robert Lansing Institute (maj 2025).
W Jaunde i Douali rodziny zaginionych publikują w internecie zdjęcia swoich synów w rosyjskich mundurach z podpisem: „Czy ktoś go widział?”. Ciała wracają rzadko. Matki spotykają się co miesiąc w kościołach, modląc się za synów, których nazwiska nie widnieją na żadnych listach. „Mój syn miał studiować w Moskwie, nie zginąć w Ukrainie” – powiedziała matka jednego z rekrutów w rozmowie z HumAngle. W Kamerunie powstają nieformalne grupy wsparcia dla rodzin zaginionych. Matki, żony i siostry zaginionych mężczyzn tworzą listy i publikują je w mediach społecznościowych z hasztagiem #BringOurBoysHome. „Nie mamy siły walczyć z Rosją, ale możemy walczyć o pamięć” – mówi jedna z nich w rozmowie z UNITED24 Media.
Raporty Africa Defense Forum i ISS Africa wskazują, że werbunek Afrykanów przez Rosję to nie tylko naruszenie prawa międzynarodowego, ale też poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa kontynentu. Odpływ żołnierzy z armii afrykańskich – zwłaszcza z Kamerunu i Nigru – osłabia siły walczące z ugrupowaniami islamistycznymi. Jak zauważa The Telegraph, cudzoziemcy w rosyjskich oddziałach nie mają wpływu na przebieg wojny, ale ich obecność pozwala Kremlowi wydłużać konflikt, zmniejszając koszty polityczne wynikające ze śmierci rosyjskich obywateli. „To nie jest ich wojna. To wojna, którą ktoś im sprzedał jako szansę na lepsze życie” – mówi ukraiński oficer cytowany przez UNITED24 Media.
Afrykańscy eksperci porównują tę sytuację do czasów kolonialnych. „Zachód wykorzystywał Afrykanów w swoich wojnach, dziś robi to Rosja” – napisał Robert Lansing Institute (maj 2025). W obu przypadkach wspólnym mianownikiem pozostaje bieda i brak wyboru.
Afrykanie walczą po stronie Rosji nie z przekonania, lecz z desperacji. Ich werbunek to połączenie oszustwa, biedy, przymusu i propagandy. W epoce globalnych migracji Rosja uczyniła z Afryki rezerwuar taniej siły bojowej i źródło kapitału symbolicznego – rzekomy dowód, że świat globalnego Południa popiera Kreml.
Jak podsumowuje UNITED24 Media (9 czerwca 2025), problem nie zniknie, dopóki młodzi Afrykanie nie będą mieli realnej alternatywy ekonomicznej. „Każdy spadek koniunktury w Afryce zwiększa pulę kandydatów na rosyjskich żołnierzy” – piszą autorzy raportu.
Patryk Kulpok – polski historyk i dziennikarz, mieszkający w Holandii. Współzałożyciel polskiego podcastu o Holandii i Belgii „Polderownia”. Członek zespołu Trias Politica.
Dla wielu to historia o niespełnionych marzeniach. Dla Rosji – statystyka. Dla świata – ostrzeżenie, że wojna w Ukrainie dawno przekroczyła swoje granice.br