Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 19.11.2025
Dominik Héjj

Wojna zmieniła polskie spojrzenie na Grupę Wyszehradzką. Węgierskie aspiracje pozostają dominujące

Niebawem minie czwarta rocznica niesprowokowanej rosyjskiej agresji na Ukrainę. Luty 2022 r. stał się istotnym faktorem wpływającym na postrzeganie lokalnych sojuszy. Okazało się bowiem, że oparcie inicjatyw integracyjnych głównie na czynniku współpracy czysto politycznej, polegającej w dużej mierze na budowaniu wspólnego frontu, który określić można było mianem „unijnosceptycznego”, to zdecydowanie za mało. W ten sposób, w ciągu dosłownie kilku chwil prysł klasyczny paradygmat prymatu Grupy Wyszehradzkiej (V4) nad każdym innym formatem.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego piątego wydania magazynu online!



Z perspektywy niniejszego eseju ważniejsze jest nawet to, że V4 straciła w Polsce na znaczeniu za rządów polskiej prawicy (w Polsce rządziła koalicja Zjednoczonej Prawicy, a na czele rządu stał Mateusz Morawiecki). To zastrzeżenie jest tyleż ważne, że można byłoby uknuć już wstępne założenie, że liberalne rządy ceniły sobie zazwyczaj wyżej zacieśnianie więzów z Zachodem, aniżeli integrację lokalną w ramach Grupy Wyszehradzkiej. I to jest prawda, jednakże nie w tym przypadku. Kiedy doszło do zmiany władzy w Polsce w następstwie wyborów w październiku 2023 r., obecna koalicja rządząca w Polsce w dużej mierze kontynuowała nowy kurs integracyjny. Ten przestawił kompas w stronę północy – na współpracę z Państwami Morza Bałtyckiego, z którymi w największym stopniu zaczęła łączyć Polskę kwestia bezpieczeństwa międzynarodowego. Warto także zwrócić uwagę na zasadniczą poprawę relacji z Czechami, w których dominujący, zbieżny z polskim głos prezentowany był najpierw przez premiera Petra Fialę a następnie – po wyborach prezydenckich w 2023 r. również prezydentowi Petra Pavla.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


W Polsce bez względu na polityczne konotacje istniało pełne przekonanie o konieczności wspierania Ukrainy, a także przekazywania jej możliwie jak najdalej idącej pomocy, nie wykluczając również tej militarnej. Format Wyszehradzki przekształcał się w forum współpracy Polski, Czech i Słowacji, która do końca września 2023 r. (wygranej Roberta Ficy) dość entuzjastycznie odnosiła się do Ukrainy. Nikt jednakże nie używał terminu „Grupy Wyszehradzkiej”. Więcej mówiono o neutralnym formacie B9 – Bukareszteńskiej Dziewiątki państw położonych wzdłuż wschodniej flanki NATO. Pariasem dotychczasowych formatów środkowo-europejskich stały się Węgry.

Rok 2022 przyniósł w relacjach z Węgrami coś, co bez przesady można byłoby określić mianem „spustoszenia”. W badaniach opinii publicznej przeprowadzonych już po wybuchu wojny w 2022 r., a w których pytano respondentów o stosunek do innych narodów, Węgrzy zaliczyli gigantyczny spadek, większy notowali jedynie Rosjanie i Białorusini. Trzy lata po wojnie wciąż nie odbudował się obraz polsko-węgierskiej przyjaźni. Pewnym symbolem tego pogorszenia była reakcja byłego polskiego premiera Jarosława Kaczyńskiego w kwietniu 2022 r. Dokładnie trzy dni po wyborach parlamentarnych na Węgrzech, 6 kwietnia 2022 r., w trakcie pierwszej konferencji prasowej Viktor Orbán mówiąc o zbrodni w Buczy stwierdził: „żyjemy w czasach masowej manipulacji, gdy człowiek nie wie, czy może wierzyć w to, co sam widzi". Ta jawna próba umniejszania rosyjskiej odpowiedzialności za ludobójstwo w Ukrainie. Spotkała się ona ze zdecydowaną Jarosława Kaczyńskiego, który w jednym z wywiadów stwierdził, że jeżeli ktoś nie widzi tego, co stało się w Buczy, powinien iść do okulisty. 9 kwietnia 2022 r. rzecznik Viktora Orbána, Bertalan Havasi przekazał oświadczenie premiera następującej treści: „Potępiamy ludobójstwo w Buczy. Wspieramy międzynarodowe śledztwo”. Działania węgierskich władz uważane są przez dużą grupę społeczeństwa za prorosyjskie, i to nawet wśród tej części wyborców, która popiera dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość. Nie jest przecież przypadkiem, że kiedy Viktor Orbán ogłosił konieczność budowania nowego środowiska politycznego po wyborach do Parlamentu Europejskiego, większego entuzjazmu po stronie PiS w Polsce nie było. Orbán faktycznie jest współautorem powstania frakcji Patrioci dla Europy. Pomimo sondowania PiS przez rządzącą na Węgrzech koalicję Fidesz-KDNP, polscy wydawałoby się polityczni pobratymcy wcale nie śpieszyli się do dołączenia do Orbána. Dzisiaj PiS jest najsilniejszą grupą wśród Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), oczywiście, że w wielu zagadnieniach grupy te wspierają się, ale do oczekiwanej przez Fidesz fuzji polsko-węgierskiej nie doszło. Z kolei półtora roku po eurowyborach, pomimo hucznych zapowiedzi, frakcja ta nie jest jakąś. Nadzwyczaj silną grupą polityczną. Nie zmienia to faktu, że z jej środowiska wywodzić się będzie kolejny premier – Andrej Babiš. To, co i tak sprzyjało erozji w Grupie Wyszehradzkiej to wyczerpanie dotychczasowego formatu współpracy. Przypomnijmy, V4 powstała w celu wspólnej koordynacji procesu akcesji do UE. Po 2004 r. został on przeformatowany na V4+, którego celem było dzielenie się dobrymi praktykami z państwami aspirującymi do członkostwa w UE. Rzecz jasna istotne były regularne spotkania premierów przed szczytami Rady Europejskiej czy poszczególnych ministrów przed spotkaniami unijnych rad sektorowych. Te na niższym szczeblu jednak i tak się odbywają.

W 2025 r. sytuacja polityczna i społeczna jest odmienna. Niechęć dotycząca pomocy Ukraińcom, zmęczenie (bez względu jak to nazwiemy) wojną, pozwala patrzeć na odmienne stanowiska nieco życzliwiej. Największym entuzjastą przywrócenia formatu wyszehradzkiego jest Viktor Orbán. Obwieszczał on możliwość powrotu do V4 już co najmniej dwukrotnie. Za pierwszym razem po zwycięstwie Roberta Fico, drugi raz teraz, przy okazji zwycięstwa Andreja Babiša. Orbán chciałby powtórzenia swojego przywództwa w V4, którym cieszył się od 2015 r. Uzyskał je w związku z postępującym kryzysem migracyjnym. Ponieważ to premier Węgier przecierał szlaki w starciach w Brukseli (jak dowiadujemy się z publikacji węgierskiego portalu śledczego - Direkt36, m.in. dzięki zbudowaniu siatki szpiegowskiej w instytucjach europejskich), pozycja Węgier w formacie V4 i relacjach z Polską była nieproporcjonalnie duża. O ile Słowacja i Czechy w dość naturalny sposób upatrują polskiego przywództwa w tym formacie, to węgierskie aspiracje pozostają „dominujące”.

Powrót do Grupy Wyszehradzkiej w wydaniu sprzed 2022 r. wydaje się niemożliwym nawet gdyby w wyborach parlamentarnych w 2027 r. zwycięstwo nad Wisłą ponownie odniosło Prawo i Sprawiedliwość. Wydaje się, że wartości wyznawane przez ten obóz polityczny, w tym tak ostra antyrosyjskość, nie licują z „gołębiopokojowym” podejściem Orbána do Putina. Węgry przez ostatnie lata są regularnie kolonizowane energetycznie przez Rosję i to ku uciesze polityków Fideszu. Jest też ciekawym, że regularne kontakty ze środowiskiem Fidesz (a co można dostrzec w mediach społecznościowych), utrzymuje jedna z frakcji Konfederacji. Chodzi o skrzydło bliskie Krzysztofowi Bosakowi, którego część przystąpiła do frakcji Orbána w Parlamencie Europejskim. Z perspektywy Fideszu to młodzieńcze tchnienie powinno się zagospodarować.

Oczywiście, że Czechy, Polska, Słowacja i Węgry mogłyby współpracować ze sobą w różnych innych formatach. Zagadnień, które wydają się umożliwiać nawet wzajemne konsultacje nie brakuje. Najszybciej taka sytuacja nadarzy się przy okazji negocjacji nowych Wieloletnich Ram Finansowych Unii Europejskiej. To w interesie regionu jest zadbanie, by jak największa część budżetu była dalej kierowana na politykę spójności, której odbiorcami są także państwa umownej Grupy Wyszehradzkiej. Partnerzy z północy pozostają w klubie „oszczędnych”, chcąc ograniczenia wydatkowania budżet. Innym potencjalnym polem współpracy jest polityka klimatyczna. Państwa regionu zgadzają się co do tego, że szybka transformacja nie jest możliwa. Jednakże nie wydaje się możliwym, aby podobna współpraca realizowana była na polu energetyki, nie w sytuacji, w której Węgry i Słowacja czynią niewiele w celu uniezależnienia od rosyjskich węglowodorów.

Kwestia podejścia V4 do Rosji także różnicuje poszczególne państwa, już tworząc głęboką wyrwę. Fico jest dużo bliżej do Orbána w tym temacie, aniżeli do Polski. Nawet dojście do władzy ANO Andreja Babiša nie wydaje się w zasadniczy sposób wpłynąć na politykę Czech względem Rosji. Nie chodzi jedynie o doświadczenia związane z wybuchami w Vrbětice w 2014 r., w które jak udowodniono w 2021 r. zaangażowana była Rosja. Zapewne premier-elekt jest gospodarczo na tyle powiązany z Zachodem, że nie będzie ryzykował renomy swojego biznesu na rzecz zbliżenia z Rosją.

Po 2022 r. wszystkie kraje zjednoczyły się wobec zewnętrznego wroga. Większość państw podzieliła obawy dotyczące rosyjskiego zagrożenia. Pod tym względem świat zasadniczo się zmienił. Kolejne państwa zwiększają budżety na obronność. Zacieśnianie współprac odbywało się pomimo czasem niesprzyjających okoliczności historycznych. To wszystko poszło w jakiejś mierze w niepamięć. Jedynym państwem tak lojalnie oddanym politycznie Rosji, państwem uważanym za niepewne w chwili próby, są Węgry ze swoją chęcią wywrócenia geopolitycznego stolika i zmiany swojej światowej pozycji. Viktor Orbán chce porzucenia paradygmatu Węgier - państwa pokonanego w dwóch wojnach światowych. Pod tym względem pozostaje strategicznie nieobliczalny. Premier Orbán zabiega o przywrócenie Węgrom należnej im pozycji i szacunku.
Dominik Héjj (@kropka_hu) jest politologiem specjalizującym się w węgierskiej polityce, autorem książki „Węgry na nowo. Jak Viktor Orbán zaprogramował narodową tożsamość”.

Inne artykuły Dominika Héjja
Stąd między innymi jego tak wielkie zaangażowanie na rzecz uczestniczenia w jakimś forum decydującym o przyszłości Ukrainy. Orbán w tym klubie reprezentuje absolutnie antyukraińskie podejście, wielokrotnie odbierając Kijowowi prawo do samostanowienia. Postawa Węgier w tej sprawie stała także za rozpoczęciem dyskusji dotyczącej zwiększenia ciężaru głosowań większością kwalifikowaną, by przegłosowywać węgierskie weto. Obecnie przed Orbánem chwila „chwały”, przygotowania do szczytu Donald Trump-Władimir Putin w Budapeszcie. Jedno budapeszteńskie memorandum już było, oby historia się nie powtórzyła.


Artykuł ten powstał w ramach projektu „Refleksje o wojnie na Ukrainie w krajach Grupy Wyszehradzkiej”. Projekt jest współfinansowany przez rządy Czech, Węgier, Polski i Słowacji w ramach grantów wyszehradzkich Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Misją funduszu jest promowanie idei zrównoważonej współpracy regionalnej w Europie Środkowej.