Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 12.01.2026
Ihar Melnikau

Zamek, który przetrwał imperia. Jak bolszewicy okradli zamek Radziwiłłów

18 grudnia 1935 r. zmarł przedostatni XVI Nieświeski ordynat Albrecht Antoni Radziwiłł. Zamek i posiadłości rodowe odziedziczył jego młodszy brat Leon Władysław Radziwiłł. Był właścicielem tego bogactwa nie długo. Wszystko skonczyło się jesienią 1939 roku.
Foto tytułowe
Z archiwum autora



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Ostatni właściciel zamku w Nieświeżu


Leon Władysław Radziwiłł urodził się w 1888 r. w Berlinie. Z wyróżnieniem ukończył Cesarski Korpus Pożaski w Petersburgu w 1909 r. i wstąpił do służby w lejb-gwardii Preobrażenskim pułku. Wraz z wybuchem I wojny światowej przyszły ostatni właściciel zamku w Nieświeżu, który doskonale znał języki polski, rosyjski, niemiecki i włoski, wstąpił do Wydziału Spraw Zagranicznych Sztabu Generalnego cesarskiej armii rosyjskiej i służył tam do rewolucji październikowej. 5 lipca 1917 r. za służbę został nagrodzony Orderem Świętego Stanisława 3 stopnia. W maju 1919 r. Leon Radziwiłł przystąpił do służby w Wojsku Polskim. Biorąc pod uwagę doświadczenie służby w rosyjskim Sztabie Generalnym, młodego księcia kierują się w polityczny dział Sztabu Generlnego Wojska Polskiego. Po kilku miesiącach książę przechodzi do II Oddziału Sztabu Generalnego.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Po wojnie sowiecko-polskiej książę Leon zrezygnował z wojska i zajął się mecenactwem. Po śmierci brata Albrechta Leon został 17-tym Nieświeżskim i 14-tym kleckim ordynatem. Od 1935 r. praktycznie cały czas mieszkał w zamku w Neswiżu, gdzie zajmował się sprawami gospodarczymi, łowiectwem, malarstwem, mecenactwem. To właśnie w Nieświeżu Leon spotkał II wojnę światową. Stara rezydencja książąt Radziwiłłów stała się schroniskiem dla wielu uchodźców „błękitnej” krwi, którzy opuścili Warszawę otoczoną przez wojska hitlerowskie. Generałowie, oficerowie, przedstawiciele elity społecznej i politycznej - wszyscy ci ludzie liczyli na to, że starożytne mury pałacu w Nieświeżu ochronią ich przed szaleństwem wojny.


Aresztować księcia


17 września 1939 r. w gabinecie księcia zadzwonił telefon. Człowiek na drugim końcu drutu nazwał się komisarzem Sierotką. Książę uznał, że ktoś źle żartował, nazywając siebie imieniem jego słynnego przodka i odłożył słuchawkę. Ale natychmiast rozległ się powtórny telefon, a rozmówca poinformował, że w mieście Armia Czerwona i wkrótce do zamku przyjadą pełnomocnicy. Po któtkim czasie przyjechału ludzi z NKWD. Jednym z tych, którzy wtedy przybyli po księcia, był korespondent sowieckiej gazety „Prawda” Walentyn Katajew. Tak opisał aresztowanie Radziwiłła: „Marsz wojsk sowieckich był tak szybki, że wielu polskich panów i właścicieli ziemskich nie zdążyło uciec. W centrum miasta zajęliśmy budynek, w którym wcześniej znajdowało się zarządzanie majątkiem księcia Radziwiłła. Ten, kto widział dokumenty majątkowe księcia, może sobie wyobrazić ogromne bogactwa, które posiadał. Ten człowiek posiadał dziesiątki tysięcy hektarów ziemi i dużą liczbę bydła.

U białoruskiego chłopa zapytaliśmy, gdzie jest zamek księcia. Chłop wsiadł do naszego samochodu i po raz pierwszy w życiu jako właściciel wjechał do parku książęcego. Major Gridniew i ja, delikatnie stąpając po dywanach rozesłanych po schodach, weszliśmy na drugie piętro zamku. W salonie przywitał nas jakiś polski dziennikarz, który uciekł z Warszawy. Z różnych pomieszczeń zaczęli wychodzić do salonu ważni urzędnicy byłego państwa polskiego. Na piersi mieli ordery i medale. Do salonu wyszła żona polskiego generała, która uciekła z Warszawy. W końcu pojawił się książę Lew (tak w tekście artykułu aut.) Radziwiłł. Poprosiliśmy o oddanie broni. Z różnych pomieszczeń przyniesiono Browningi, Mausery, strzelby myśliwskie. W zamku Radziwiłła są ogromne bogactwa. Jest tu duża biblioteka, kolekcja różnych broni, obrazy słynnych europejskich mistrzów malarstwa”. Według wspomnień świadków, podczas aresztowania oburzony książę zwrócił się do sług i powiedział: „Wszystko, co się teraz dzieje, to ogromny błąd”.

Aresztowanie księcia przeprowadził major bezpieczeństwa państwowego Wiaczesław Gridniew. Ten człowiek miał udaną karierę w radzieckich organach specjalnych, przechodząc od komisarza Czeki do szefa Wyższej Szkoły wywiadowczej MBP ZSRR. W sierpniu 1939 r. został przeniesiony do Głównego zarządu wojsk pogranicznych NKWD ZSRR. Podczas agresji Związku Sowieckiego na Polskę we wrześniu 1939 r. Gridniew został wysłany „na zachód” jako szef Grupy Operacyjnej NKWD BSRR. Za zorganizowanie operacji aresztowania księcia Leona Radziwiłła, a także innych wysokich urzędników polskich w zamku w Neswiżu, major bezpieczeństwa państwowego został nagrodzony orderem „Bojowego Czerwonego Sztandaru”. Później Gridniew został mianowany naczelnikiem Wydziału miejskiego NKWD w Wołkowysku. Wraz z napaścią Niemiec na ZSRR zajmował się tworzeniem oddziałów wywiadowczo-dywersyjnych do przerzucania na tyły wojsk niemieckich.

(Archiwum autora)


Więzień Stalina


Książę Leon Radziwiłł wraz z rodziną i innymi aresztowanymi w zamku mężczyznami wywieziono na początku do Mińska, do „amerykanki”, a następnie na Łubiankę. Najprawdopodobniej sowieckie służby specjalne miały plan wykorzystania wpływowego magnata do własnych celów. Ławrientij Beria i jego podwładni dobrze wiedzieli o roli, jaką Radziwiłłowie odegrali w międzywojennej Polsce. Sam książę rozumiał również, że ma niewielki wybór: albo idzie na współpracę z sowieckim wywiadem, albo... władze sowieckie miały wystarczające powody, by pozbawić polskiego właściciela ziemskiego życia. Ostatniego nieświeskiego ordynata uratowała znajomość jego matki Marii Róży z Branickich z rodziną włoskiego monarchy Wiktora Emanuela III. W młodości księżna Branicka prowadziła aktywne życie towarzyskie. Dyplomaci, artyści, intelektualiści, przedstawiciele rodów monarszych — młoda szlachcianka nie wyobrażała sobie wtedy, że te znajomości uratują jej i jej rodzinie życie. O tym, że rodzina Leona Radziwilla znajduje się na Łubiance, dowiedziała się królowa Włoch Helena Czarnogórska (Petrowicz-Niegosz), która zwróciła się o pomoc do ministra spraw zagranicznych Włoch Goliaca Chiana. Ostatecznie do rozwiązania losu Radziwiłłów przyłączył się premier Włoch Benito Mussolini. W wyniku rozegranej kombinacji Leona Radziwiłła udało się wymienić na włoskich komunistów, którzy byli przetrzymywani w więzieniach faszystowskich Włoch. Ostatni nieświeski ordynat, książę Leon Radziwill, wraz z rodziną wyjechał najpierw do Włoch, a następnie do Wielkiej Brytanii. Podczas pobytu w Europie całkowicie wycofał się z aktywnego życia publicznego i całą II wojnę światową spędził na mglistym Albionie. Po wojnie Radziwiłł przeniósł się do Paryża, gdzie zmarł po cichu wiosną 1959 r.


Sowieci w Nieświeżu


Już pierwszego dnia agresji na Polske około godziny 10 rano, wojska sowieckie wkroczyły do Nieświeża. „17 września 1939 r. Armia Czerwona przekroczyła granicę. Na naszym odcinku nacierała sowiecka Straż Graniczna. To był dla nas taki szok, że nie wiedzieliśmy, co robić. W domu opowiadano o okropnościach rewolucji, podczas której zginęło wielu członków naszej rodziny. I w jednej chwili wszystko się zawaliło” - wspominała tamte czasy mieszkanka Nieświeża Jadwiga Sudnik. Jednymi z pierwszych sowieckich jednostek, które weszły do Nieświeża 17 września 1939 r., byli pogranicznicy 17-go Cimkowickiego oddziału pogranicznego. To właśnie żołnierze tej jednostki zgodnie z rozkazem nr 0068 wojsk pogranicznych NKWD BSSR dokonywali aresztowań „elementów kontrrewolucyjnych” i konwojowania ich na wschód. Strażnikom granicznym powierzono również ochronę starożytnej rezydencji Radziwiłłów. Oto, co napisał szef BSSR Pantelejmon Ponomarenko w liście do Stalina 26 września 1939 r.: „W Neswiżu odwiedziłem zamek książąt Radziwiłłów. Ma wielką wartość historyczno-kulturową, a jeśli mówimy o bibliotece, to jest bezcenna. W celu zabezpieczenia cennych przedmiotów i skatalogowania ich przyznaczyłem komisarza i grupę pracowników naukowych, a także tymczasowo zabroniłem odwiedzania zamku, niezależnie od stanowiska. Można go odwiedzić tylko za specjalnym zezwoleniem. Jak pokazuje praktyka, towarzysze odwiedzający zamek lubią zabrać ze sobą jakiś prezent na pamiątkę”.

Wzmieniony wyżej komisarz zamku towarzysz Kraśnik (imia nie znamy do dziś – aut.) otrzymał instrukcję w której, w szczególności, wskazano: „Zamek byłego księcia Radziwiłła jest skarbem narodowym i stanowi muzeum o wielkiej wartości naukowo-historycznej. Muzeum jest ściśle chronione. Dopuszczenie jakichkolwiek odwiedzających, z wyjątkiem osób posiadających pozwolenie, aż do zatrzymania. Należy pamiętać, że ochrona, która obecnie istnieje, nie może uchronić muzeum przed kradzieżami. Komisarz ma za zadanie przeprowadzić ze swoimi asystentami spis wartości i sprawdzić dostępność książek biblioteki w katalogach. Służących z zamku usunąć. W żadnym wypadku nie usuwać, a wręcz przeciwnie, wykorzystywać naukowców, bibliotekarzy i muzealników pracujących u Radziwiłła”. Według opisu majątku w zamku „byłego księcia Radziwiłła”, sporządzonego 5 października 1939 r., w rezydencji znajdowały się 264 obrazy, 32 słuckie pasy, a także wazony, stoły, krzesła, dywany i szereg innych artykuły gospodarstwa domowego.

(Archiwum autora)

Komisarz-złodziej


Komisarz Kraśnik otrzymał uprawnienia królewskie na zamku w Nieświeżu. Strażnicy pograniczni, którzy nieśli służbę na terenie rezydencji, były w istocie jego podwładnymi. W rezultacie wielu rzeczy i przedmiotów wartościowych z zamku „dzięki” komisarzowi zniknęły. W listopadzie 1939 r. nastąpiła rotacja i pograniczników z Cimkowicz zastąpił pluton 23-go pułku strzelców zmotoryzowanych NKWD. W tym miejscu rozpoczęły się „sprzeczki” między nową ochroną a komisarzem. Kraśnik oskarżył czerwonoarmistów o kradzież rzeczy z zamku. 10 lipca 1940 r. pisał on do Mińska: „Zdarzają się przypadki zaginięcia rzeczy zamku. Jak to: sukienki, bielizna męska, szlafroki męskie i, jak sądzę, szereg innych rzeczy”. Do Nieświeża wysłano specjalną komisję, która dowiedziała się, że przebywający w zamku żołnierze Armii Czerwonej byli wewnątrz zamku tylko raz, na zimprowizowanej wycieczce. Nie było innych możliwości wejścia do zamku. Pozwolenie na to wydawał szef NKWD Neswieżu. Nie znaleziono żadnych cennych przedmiotów u żołnierzy. Nie ujawniono faktów sprzedaży mieszkańcom. W notatce wyjaśniającej z 21 sierpnia 1940 r. dowódca kompanii strzeleckiej 23-go pułku strzelców zmotoryzowanych NKWD młodszy porucznik Bugrow zaznaczył: „W listopadzie 1939 r. wraz z pierwszym plutonem 7 Kompanii strzeleckiej zostałem wysłany do miasta Neswież, do dyspozycji Oddziału Okręgowego NKWD w celu wykonania prac operacyjnych. Od naczelnika Oddziału Okręgowego NKWD otrzymałem rozkaz przyjęcia pod ochronę osób znajdujących się w areszcie domowym w zamku. Zastąpiłem Pluton Straży Granicznej i postawiłem dwa posterunki tak, aby osoby nie mogły uciec. Majątek znajdujący się w zamku był w dyspozycji komisarza zamku towarzysza Kraśnika i jego pomocnika towarzysza Szewiakowa. Klucze do wszystkich drzwi znajdują się u towarzysza Kraśnika, a majątek znajdujący się w zamku towarzysz Kraśnik nie dawał i nie daje nikomu. Był przypadek, kiedy rozmawiałem o Kraśniku ze stajennym zamku, towarzyszem Karczewskim, a ten powiedział mi, że przed naszym przyjazdem na zamku był Pluton Straży Granicznej, gdzie towarzysz Kraśnik bardzo zaprzyjaźnił się z dowódcą plutonu i wiele rzeczy wywoził. Również Karczewski powiedział mi, że nie ma w mieście ani jednego komisarza w takich strojach jak u komisarza zamku towarzysza Kraśnik”.

26 sierpnia 1940 r. zastępca naczelnika wojsk pogranicznych NKWD BSSR, kombrig Arsenij Kurlykin wysłał narkomatowi spraw wewnętrznych BSSR Lawrentijowi Canawowi raport o śledztwie w tej sprawie. W dokumencie przytoczono wniosek politruka Rebrowa, który na rozkaz szefa oddziału politycznego wojsk pogranicznych NKWD okręgu Północno-Zachodniego prowadził śledztwo w tej sprawie. Według zeznań czerwonoarmista Nazarenki komisarz Kraśnik walizkami wywoził „pańskie dobro” do Mińska. „Jechał do Mińska z 2-3 ciężkimi walizkami i wracał pusty” - zauważył wojskowy. Później u znajomych Kraśnika znaleziono radiolę i gramofon z gabinetu księcia Leona Radziwiłła, a także inne rzeczy. Przy tym sam komisarz mówił, że przekazał te rzeczy szefowi BSSR Pantelejmonowi Ponomarenko.

Młodszy porucznik Bugrow, dowódca plutonu, który niósł ochronę zamku w Neswieżu, w sierpniu 1940 r. podał w zeznaniu: „Kraśnik cały czas, dwa razy w miesiącu, jeździł do Mińska i był tam po 10-15 dni. Przy tym z zamku zawsze wyjeżdżał z walizkami, a co w nich jest, mi nie wiadomo. Sprawdzać go nie miał prawa, bo nie brałem pod ochronę mienia, a otrzymałem rozkaz wziąć pod ochronę osób znajdujących się w areszcie domowym (w zamku, w szczególności, została Maria Róża Branicka Radziwiłł, matka księci Albrechta i Leona – aut.). Bolszewicy nazywali ją „żywym eksponatem muzealnym”. Kraśnik zaczął udawać kradzież: wybił kilka okien, wyważył kilka drzwi w zamku. Następnie napisał skargę do Komendy rejonowej NKWD w Nieświeżu, w której informował o „naruszeniu zamków, zaparć, pieczęci i przedostaniu się do pomieszczeń zamku nieznanych”. Ale to nie pomogło urzędnikowi. Wkrótce postanowiono przekazać sprawę do zbadania prokuratorowi rejonu Neświeżskiego. Komisarz został oskarżony nie tylko o kradzież, ale także o zniesławienie czerwonoarmistów i kierownictwa sowieckiej Białorusi. Pod koniec sierpnia 1940 r. zapadła decyzja o oddaniu pod sąd Kraśnika. To prawda, że komisarz został oskarżony o 20 dni samowolnej absencji. Niestety, dalsze losy komisarza Kraśnika nie są nam znane. Myślę, że dostał swoje. Nie wiadomo też, jaką rolę w tej historii odegrał wspomniany wyżej asystent Kraśnika-towarzysz Szewiakow. Ta postać nie pojawia się już w dokumentach.

(Archiwum autora)


Technikum, szpital, sanatorium


Jeśli chodzi o sam kompleks zamkowy, to pomimo początkowego pomysłu utworzenia w zamku muzeum, w lipcu 1940 r. Komitet Centralny KP(b) Białorusi podjął decyzję o przekazaniu jego majątku do dyspozycji NKWD BSSR i rozmieszczeniu tam technikum drogowego. Biblioteka i Archiwum Radziwiłłów zostały przekazane Akademii Nauk BSSR, obrazy i rzeźby Galerii obrazów BSSR, zbroje rycerskie Muzeum Historycznemu BSSR, kolekcję sali łowieckiej Muzeum Puszczy Białowieskiej. W ten sposób Zamek w Nieświeżu został kolejny raz splądrowany.

Kiedy Niemcy zaatakowały Związek Sowiecki, Wehrmacht bardzo szybko znalazł się w Nieświeżu. Oto jak te wydarzenia opisał geniusz niemieckich ataków czołgowych Heinz Guderian: „Punkt dowodzenia grupy czołgowej 28 czerwca został przeniesiony do Nieświeża, do zamku księcia Radziwiłła. Ze starożytnych rzeczy znalazłem na najwyższym piętrze zamku tylko zdjęcie jakiegoś polowania, w którym uczestniczył cesarz Wilhelm jako gość”. Nic dziwnego, że niemiecki generał-pułkownik nie mógł zobaczyć kosztownych zbiorów Radziwiłłów. Wszystko zostało wywiezione przez bolszewików w latach 1940-1941. Nawiasem mówiąc, z wartości nieświeżskich, które, jak zauważyliśmy powyżej, znajdowały się w różnych miejscach latem 1941 r. niewiele udało się ewakuować. Dlatego wiele z tych wartości wpadło w ręce Niemców. W kwietniu 1943 r. Niemcy decydowali o losie obrazów z kolekcji Radziwiłłów. „Cała kolekcja Radziwiłłów, którą stanowiły nie tylko płótna najlepszych rosyjskich artystów, ale także cenne meble, porcelana, kość słoniowa, zegary itp. została w latach 1940-1941 przeniesiona z należącego do Radziwiłłów zamku w Neswieżu. Pani Czykalińskiej powierzono katalogowanie tych zbiorów. Spisała wszystko do ostatniego przedmiotu. Jest pewna, że nawet dzisiaj będzie w stanie zidentyfikować każdy przedmiot z kolekcji. Kilka dni po wybuchu wojny dostała rozkaz spakować najcenniejsze rzeczy i wysłać je do Moskwy. Pakowanie odbywało się pod jej kierownictwem. Ale wywóz się nie odbył! Opowiada, że niemieccy żołnierze kradli i niszczyli cenne obrazy i rzeczy. Na przykład jeden żołnierz wyciął obraz z ramy, zwinął go w rolkę i zabrał ze sobą. Potwierdza, że część obrazów jest w posiadaniu gauleitera. Oprócz tego ma do dyspozycji meble z czarnego drewna wykonane dla Mikołaja I, a także inne meble, zegary i regały. Wydaje jej się, że słyszała, że część kolekcji została skierowana do Królewca. W kolekcji znalazły się również słynne słuckie pasy, wykonane ze złota i srebra na sposób perski. Z 30 istniejących na całym świecie pasów 20 należało do Radziwiłłów. Za jedną czwartą takiego pasa zaoferowano 20 tysięcy rubli. Te pasy na rozkaz z Moskwy również zostały zapakowane. O ich miejscu znajdowania nic nie wiadomo”, - zaznaczono w jednym z dokumentów niemieckiej administracji okupacyjnej.

Ewakuację pasów słuckich przypomniała we wspomnieniach pracownica Państwowej Galerii obrazów BSRR Helena Aladowa. „Niemcy są już pod Mińskiem. Ostatnia noc, którą spędziliśmy w mieście, w Państwowej Galerii obrazów przy ulicy Karola Marksa 29. Wcześniej, przez dwa dni, pakowano eksponaty galerii. Najlepsze płótna zostały wyciągnięte z ram i umieszczone w pudłach. Dużo trzeba było majstrować przy kolekcji pasów słuckich. Było ich 48 sztuk, wśród nich utkany ze złota w fabryce „Leo Modżarskiego w mieście Słuck”, fabryki Paschalisa w Lipkowie, krakowskiej fabryce Masłowskiego. I wszystkie one leżały w bardzo ciężkiej skrzyni w magazynie. Nam, trzem kobietam i jednemu mężczyźnie, pracownikowi, ledwo udało się go ruszyć z miejsca. Rano dyrektor galerii Mikołaj Michołap ogłosił nam, że trzeba natychmiast uciekać, dlatego, że Niemcy są już blisko i teraz wejdą do Mińska. Mówię do dyrektora, że każdemu z nas należy zabrać ze sobą choć jeden pas słucki, bo kto wie, co się z nimi może się stać. Ale kustosz Kanopacka z kluczami do magazynu gdzieś poszedła i nie można było jej znaleźć”. Od tego czasu o unikalnej kolekcji pasów słuckich nic nie wiadomo.

W czasie niemieckiej okupacji Białorusi w Nieświeżu znajdował się szpital wojskowy. Po wyzwoleniu miasta władze sowieckie ponownie zwróciły uwagę na rezydencję Radziwiłłów. W maju 1945 r. utworzono tam sanatorium specjalnego przeznaczenia Ludowego komisariatu zdrowia BSSR, które od 1962 r. (według innych danych od 1965 r. – aut.) było podległe czwartemu głównemu zarządowi Ministerstwa Zdrowia BSSR.

Według obliczeń sanatorium w starożytnym zamku miało przyjmować trzy tysiące osób rocznie. Był osobny oddział dla osób cierpiących na ciężkie choroby. W wielu prospektach informacyjno-reklamowych z lat 1950-1970 zauważono, że głównym plusem sanatorium „Nieśwież” była jego natura. Chodziło przede wszystkim o słynne parki zamkowe i ich wyjątkową roślinność. W książce „Nieśwież. Krótki esej o mieście i sanatorium”, wydanej w 1959 r. wskazywano, że goście „Nieświeża” otrzymują znaczną ilość witamin dzięki warzywom i owocom ze szklarni. Jednocześnie zauważono, że w budynku sanatorium znajduje się ponad 300 pokoi i sal, które ‘wcześniej należały do rodziny magnata”.

Wygląd zamku na zdjęciach z lat 1940-1960 niewiele różni się od zdjęć z lat 30., kiedy Nieśwież był w składzie II Rzeczypospolitej. Jednak w trakcie istnienia sanatorium zniszczono unikalne konstrukcje wewnętrzne. W latach 60. w dawnej rezydencji Radziwiłłów przeprowadzono ogrzewanie parowe. Podczas tych prac zniszczono znaczną część starych pieców i kominków z XVIII-XIX wieku. W latach 80., podczas kolejnej rekonstrukcji, zniszczono holenderskie panele z XVI-XVII wieku. Gości zamku w tym okresie witała tablica z informacją, że „1 listopada 1917 r. odbył się tu II zjazd bolszewików 2. Armii Frontu Zachodniego i wybrano Komitet wojskowo-rewolucyjny”.

W listopadzie 1990 r. Rada Ministrów BSSR przyjęła uchwałę, zgodnie z którą Republikańskie stowarzyszenie uzdrowisk międzykolchozowych, które zarządzała zamkiem w Nieświeżu, a także Miński Komitet Wykonawczy i Ministerstwo Budownictwa otrzymały zadanie zapewnienia budowy sanatorium „Nieśwież” poza zamkiem. Po tym, jak Białoruś stała się niepodległym krajem, Zamek w Nieświeżu znalazł się pod skrzydłem Ministerstwa Kultury i od tego czasu rozpoczynają się prace restauracyjne. W połowie lat 90. zamek niewiele przypominał o jego wielkości. Żółty tynk na ścianach, brudne korytarze.
Ihar Melnikau - doktor historii. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.

Inne artykuły Ihara Melnikau
Jednak wtedy pojawili się historycy i krajoznawcy, którzy zaczęli opowiadać Białorusinom prawdziwą historię słynnego obiektu architektonicznego. Aktywna renowacja zamku rozpoczęła się na początku lat 2000-ch i zakończyła się w 2012 roku. W latach 50. udało się przywrócić na Białoruś część obrazów z kolekcji książąt Radziwiłłów. Po otwarciu muzeum w zamku część z nich znalazła się tam. Do rezydencji Radziwiłłów z Teatru im. Janki Kupały w Mińsku powróciły również słynne lustra. Dziś Zamek w Nieświeżu jest jedną z wizytówek Białorusi.