Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Rosja / 30.01.2026
Karol Wasilewski

Czy Rosja wreszcie upadnie? „Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026–2036”

Łuniewski proponuje kilka możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji w Rosji. Pisze o „wielkim rosyjskim murze”, „zaciskaniu pasa”, „wahadle” i „niepodległym Tatarstanie”. Każda z tych wizji przyszłości stanowi bardzo ciekawy przegląd wydarzeń i procesów, których kumulacja może zaowocować różnymi wariantami Rosji. Omawiając każdy z nich, autor bardzo dobrze wykorzystuje swój warsztat dziennikarski, dodatkowo zasilany wiedzą ekspercką. Wyczerpująco opisuje czynniki, które przemawiają za możliwością zaistnienia danego scenariusza. W ten sposób Łuniewskiego udaje się wyjść poza typowe w dyskursie publicznych prorokowanie na temat przyszłości Rosji.
Foto tytułowe



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Na temat Rosji napisano w Polsce już chyba wszystko. Mamy na rynku książki opowiadające o sekretach Władimira Putina (Krystyna Kurczab-Redlich, „Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina”). Mamy pozycje tłumaczące jego poczucie misji (Alicja Curanović, „Przeznaczeni do wielkości! Poczucie misji w polityce zagranicznej. Przypadek Rosji”). Nie brakuje również publikacji, które można traktować jako przewodniki do rozumienia współczesnej Rosji i jej obywateli (Jakub Benedyczak, „Oddział chorych na Rosję. Opowieść o Rosjanach czasów putinizmu”). Na tym tle niezwykle trudno się wyróżnić i napisać coś nowatorskiego. Mimo to Marcin Łuniewski, dziennikarz Akademickiego Radia Kampus i „Rzeczpospolitej”, podjął taką próbę w swej najnowszej książce „Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026–2036” wydanej przez popularne w ostatnich latach wydawnictwo Prześwity.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Analiza zamiast proroctwa


Największą zaletą książki Łuniewskiego jest z pewnością to, że udało mu się wyjść poza dominujący w przestrzeni publicznej sposób prorokowania o przyszłości Rosji. W niewielkim uproszczeniu opiera się on na przekonaniu, że Federację Rosyjską czeka albo rozpad, albo wieczna chwała. Przykłady tego rodzaju myślenia najczęściej można odnaleźć w popularnych mediach społecznościowych, których użytkownicy miotają się między narracjami o rychłym zwycięstwie Rosji w Ukrainie a jej nieuchronną porażką ostatecznie skutkującą rozpadem państwa. O tym, która z nich jest aktualnie na topie, decyduje dynamika na froncie oraz sympatie przewidujących. Kto obserwuje Łuniewskiego w mediach społecznościowych, wie, że ten sposób patrzenia na przyszłość Rosji go uwiera, czemu wyraz dał zresztą również we wstępie do swojej publikacji. Zaproponował więc inne podejście i przedstawił swoje prognozy.

To niewątpliwa oznaka, że Łuniewski posiadł podstawy kompetencji nazywanych futures literacy. Trudno przełożyć ten termin na język polski, ale z grubsza oznacza zdolność rozumienia, w jakim celu używamy wyobrażeń przyszłości w analizie, planowaniu i podejmowaniu decyzji. Sprowadzają się one do kilku kwestii: niemożności jej przewidzenia; tego, że nie jest ona zdeterminowana przez żaden czynnik o wyjątkowym znaczeniu (dajmy na to ani przez geografię, ani przez technologię); tego, że skoro nie jest zdeterminowana, warto wnikliwie przyglądać się jej wariantom, aby następnie rozważyć, które z nich mogą okazać się dla nas korzystne. Szerzej zagadnienia analizy przyszłości omawiam w rozdziale „Czy da się przewidzieć przyszłość? Foresight strategiczny w służbie analizy międzynarodowej”, opublikowanym w tomie jubileuszowym wydanym z okazji 35-lecia Ośrodka Studiów Wschodnich „Uporządkować rzeczywistość. Poradnik analityczny Ośrodka Studiów Wschodnich”.

Łuniewski proponuje kilka możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji w Rosji. Pisze o „wielkim rosyjskim murze”, „zaciskaniu pasa”, „wahadle” i „niepodległym Tatarstanie”. Każda z nich jest na tyle ciekawa, że warto zapoznać się z nią samodzielnie i w całości, dlatego nie będę ich szczegółowo opisywał. Każda z tych wizji przyszłości stanowi bardzo ciekawy przegląd wydarzeń i procesów, których kumulacja może zaowocować różnymi wariantami Rosji. Omawiając każdy z nich, autor bardzo dobrze wykorzystuje swój warsztat dziennikarski, dodatkowo zasilany wiedzą ekspercką. Wyczerpująco opisuje czynniki, które przemawiają za możliwością zaistnienia danego scenariusza. Co najważniejsze, czytelnik nie odnosi wrażenia, że te wizje przyszłości i wpływające na ich kształt układy wydarzeń są zawieszone w próżni. Spora w tym zasługa pierwszego rozdziału, w którym Łuniewski przedstawił „cechy charakterystyczne” współczesnej Rosji (np. tęsknotę za imperium, poważne problemy z alkoholem czy powszechne poczucie bezsensowności jakiegokolwiek oporu).

„Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026-2036”
Marcin Łuniewski
Wydawnictwo Prześwity
Premiera: październik 2025
Co prawda, ten opis nie stanowi novum – o teraźniejszości wschodniego sąsiada napisano już wiele – jednak na szczególne uznanie zasługuje fakt, że został podany czytelnikowi w sposób syntetyczny, ale jednocześnie na tyle wyczerpujący, że ułatwia rozumienie pozostałych treści książki. Pierwszy rozdział ma charakter użyteczny dla czytelnika, a autor unika w nim próby kolejnej już w dziejach polskiego piśmiennictwa egzegezy rosyjskiej duszy.


Scenariusze przyszłości bez rozchwiania


Wszystko to przemawia za tym, że Łuniewski rozumie, na czym polega profesjonalna analiza przyszłości. Nie można jej dokonywać bez odwoływania się do istniejących już w rzeczywistości zjawisk, trendów czy sygnałów zmian. Tym ostatnim mianem określa się najmniej ustrukturyzowane „dzieci przyszłości”, czyli czynniki i wydarzenia, które sugerują, że przyszłość określonego podmiotu może różnić się od teraźniejszości. Przy tej okazji trzeba docenić Łuniewskiego również za kompetencje analityczne wyższego rzędu. Refleksję o przyszłości – a zwłaszcza planowanie – najczęściej zabija bowiem przekonanie, że trendy, które dostrzegamy obecnie, będą z całą pewnością kontynuowane. Autor natomiast, czego dowody daje wielokrotnie w swojej książce, zdaje sobie sprawę z nieciągłości. Rozumie, że są czynniki, które mogą unieważnić poszczególne scenariusze, sprawiając, że Rosja skręci w zupełnie innym kierunku. Stąd zapewne bierze się jego skromna, ale jakże słuszna metodologicznie deklaracja ze wstępu książki. Pisze bowiem: „Twierdzę natomiast, że warto i trzeba zastanowić się nad tym, jak mogą potoczyć się jej (Rosji) losy, które bezpośrednio wpłyną na nas i na nasze otoczenie”.

W tym zawiera się nadrzędna wartość książki Łuniewskiego. Rosja jest zbyt ważna dla naszej przyszłości, abyśmy mogli pozostawać bez mapy potencjalnych kierunków, w których mogą potoczyć się jej losy. Przyszła trajektoria Federacji Rosyjskiej będzie miała na nas zbyt duży wpływ, abyśmy uparcie, często pod wpływem emocji, trwali w dychotomii: upadek kontra świetlana przyszłość. Właśnie dlatego musimy rozważać różne warianty przyszłości Rosji, rozumieć czynniki, które mogą im sprzyjać, i zastanawiać się, co z tym wszystkim począć. Przede wszystkim: jak wykorzystać związane z tymi wariantami szanse i jak zabezpieczyć się przed generowanymi przez nie ryzykami?

W tym zakresie można wskazać kilka mankamentów publikacji Łuniewskiego. Nieco lepiej sprzyjałaby dojrzałej refleksji strategicznej, gdyby autor zdecydował się na wyróżnienie kluczowych czynników, takich, które będą absolutnie najważniejsze dla przyszłości Rosji. To wokół nich można było zbudować główną oś wszystkich scenariuszy, następnie doposażając poszczególne opcje w czynniki o mniejszym znaczeniu. Dzięki takiej konstrukcji można byłoby pokusić się o wyraźniejszą analizę szans i ryzyk płynących z poszczególnych scenariuszy, a także rekomendacje, w których autor mógłby np. wskazać najważniejsze obszary interwencji. Nie chodzi oczywiście o to, aby Łuniewski powiedział nam, jak ukształtować przyszłość Rosji. Na to, rzecz jasna, mamy ograniczony wpływ. Mógłby jednak wskazać, gdzie najbardziej warto koncentrować wysiłki, aby choć zwiększyć prawdopodobieństwo pojawienia się w przyszłości nieco „przyjemniejszego” wariantu Rosji.


Szanse i ryzyka


Jednak i bez tych zabiegów książka Marcina Łuniewskiego jest pozycją wartościową. Z pewnością poszerzy polską debatę o Rosji i pomoże zrozumieć, że jej przyszłość nie musi opierać się na dwóch biegunach, a może być pełna trudniejszej do przetrawienia szarości. Przesadą nie byłoby zatem stwierdzenie, że publikacja Łuniewskiego może stanowić rodzaj odtrutki na dwubiegunowość w debacie popularnej w zakresie myślenia o tym, co czeka naszego wschodniego sąsiada. Czytelnicy mogą zyskać szerszą perspektywę, a dzięki temu może nawet nieco uodpornić się na skutki wahań nastrojów związanych z dominującym aktualnie w przestrzeni publicznej sposobem myślenia o rosyjskiej przyszłości.

Ten wymiar książki jest szczególnie ważny. Pół biedy, gdyby rozchwianie w analizach dotyczących Rosji było domeną mediów społecznościowych – ot, taka już ich natura, że bardziej promują treści skrajne i wywołujące emocje. Gorzej, że taki sposób myślenia przenika również do cytowanych w mediach głównego nurtu wypowiedzi eksperckich, prowokując reakcje szerszego grona odbiorców niż użytkownicy platform cyfrowych. Scenariuszowe podejście autora, który podpiera przedstawione przez siebie wersje przyszłości konkretnymi argumentami, wydaje się dużo uczciwsze, a potencjalnie także bardziej mobilizujące niż wygłaszane raz na jakiś czas przestrogi, że na przygotowanie się do wojny z Rosją mamy dwa, trzy czy pięć lat, często spotykające się z niezrozumieniem i oporem społeczeństwa. Łuniewski unika kuszącej roli proroka-katastrofisty, utyskującego nad tym, że nikt go nie rozumie. Zamiast tego staje przed czytelnikiem, mówiąc: zobacz, tak wygląda rosyjska teraźniejszość, z niej może ugotować się taka przyszłość, każda z nich rodzi dla nas, w tym dla ciebie, poważne problemy, na które warto się przygotować.

Dopracowanie wątków strategicznych jeszcze bardziej uwypuklałoby zalety takiego podejścia. Czyniłoby książkę pełniejszą i zapewne dodatkowo zwiększyłoby satysfakcję z jej lektury przynajmniej jednej grupy – polskich decydentów i strategów, którzy również zastanawiają się, co począć z Rosją.
Karol Wasilewski - Pracował jako analityk ds. Turcji i jako kierownik programu Bliski Wschód i Afryka w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (2016–2022) oraz jako doradca foresightowy w 4CF The Futures Literacy Company (2022–2024), gdzie realizował projekty dla m.in. UNFCCC, UNEP, ENISA, EUDA (EMCDDA) czy Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej (Koncepcja Rozwoju Kraju 2050). W przeszłości redaktor prowadzący Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej (tomy 2016–2019). Absolwent stosunków międzynarodowych i turkologii na Uniwersytecie Warszawskim, doktor nauk społecznych w zakresie nauk o polityce, współfundator Instytutu Badań nad Turcją, członek międzynarodowej sieci badawczej Centre for Applied Turkey Studies.

Aby nie wyjść na hipokrytę, który doradza jedno, a robi drugie, zakończę tę recenzję konkretnymi rekomendacjami. Oprę je na wyrażonej przez autora pod koniec wstępu nadziei, że „książka i opisane w niej scenariusze będą asumptem do szerszej debaty i analiz na temat Rosji, jakakolwiek by ona była”. Propozycje mam dwie. Mogą być traktowane oddzielnie, a mogą być również brane pod uwagę łącznie, do czego zresztą zachęcam zarówno autora, jak i wydawcę. Pierwsza jest taka, aby Marcin Łuniewski już teraz rozpoczął pracę nad drugim wydaniem, w którym spróbuje uzupełnić swój warsztat dziennikarski o wspomniane prace strategiczne i rekomendacje. Druga zaś jest taka, aby autor wespół z wydawcą zadbał o to, aby jego książka rzeczywiście stała się „asumptem do szerszej debaty i analiz na temat Rosji”. Spotkania promocyjne wokół książki, których z pewnością nie będzie brakowało, mogłyby zostać uzupełnione o warsztaty strategiczne. Podczas nich scenariusze opracowane przez Łuniewskiego mogłyby służyć klarownemu zdefiniowaniu szans i ryzyk związanych z przyszłością Rosji, a także wypracowaniu rekomendacji. Wydaje się, że w państwie, w którym każdy ma coś do powiedzenia na temat wschodniego sąsiada, chętnych na takie warsztaty by nie zabrakło.