Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Ukraina / 04.08.2025
Andreas Umland
Trump ma dość Putina. Jednak Ameryka nie zmieniła jeszcze kursu
Dlaczego zmiana stanowiska Trumpa wobec Rosji ma jak dotąd niewielkie znaczenie praktyczne? Hannah Wagner z berlińskiej gazety „Der Tagesspiegel” rozmawiała z dr. Andreasem Umlandem ze Sztokholmskiego Centrum Studiów nad Europą Wschodnią (SCEEUS) przy Szwedzkim Instytucie Spraw Międzynarodowych (UI).
(Shutterstock)
Posłuchaj słowa wstępnego piątego wydania magazynu online!
Prezydent USA Donald Trump zagroził partnerom handlowym Moskwy karnymi cłami, jeśli Kreml nie zgodzi się wkrótce na zawieszenie broni w Ukrainie. Czy jest to znacząca zmiana stanowiska w jego polityce wobec Rosji?
Nie nazwałbym tego jeszcze zmianą stanowiska. Jak dotąd to tylko zapowiedź – a w przypadku Trumpa do takich ustnych oświadczeń należy podchodzić z rezerwą. W tym kontekście reakcje w Ukrainie są również mieszane. Z jednej strony ludzie dostrzegają, że Trump po miesiącach przymilania się do przywódcy Kremla Władimira Putina przyjmuje teraz inny ton. Z drugiej strony – są sceptyczni co do trwałości tej pozornej zmiany polityki.
W końcu Trump po raz pierwszy postawił Putinowi ultimatum: jeśli ten nie zgodzi się na porozumienie pokojowe w ciągu 50 dni, Stany Zjednoczone nałożą na partnerów handlowych Rosji kary celne w wysokości do 100 procent.
Tak, ale Waszyngton prowadzi tu skomplikowaną grę. Presja, którą Trump chce wywrzeć, nie pochodziłaby bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych, ale z krajów trzecich, takich jak Chiny i Indie, które kupują ropę i inne towary od Rosji. Przynajmniej taki jest plan. Jednak dopiero się okaże, czy kraje te naprawdę ulegną presji i zrezygnują z Rosji jako partnera handlowego. Ponadto, jeśli Stany Zjednoczone nałożą cła na niektóre kraje, będą musiały liczyć się z bolesnymi cłami odwetowymi. Ostateczne skutki takiego podejścia poznamy dopiero w przyszłości.
Zakładając, że plan się powiedzie – jak bardzo utrata partnerów handlowych zaszkodzi machinie wojennej Putina?
Jeśli Chiny, Indie i inne kraje rzeczywiście odwrócą się od Rosji i zwrócą ku Stanom Zjednoczonym pod presją sankcji, stanie się to z pewnością problemem dla Kremla. W końcu największą słabością dotychczasowych sankcji międzynarodowych było to, że Rosja mogła zwrócić się do krajów trzecich, co w znacznym stopniu ograniczało skutki środków karnych. Jeśli cła Trumpa wejdą w życie i okażą się skuteczne, nie będzie to już takie łatwe.
Czy strach przed sankcjami zmusi Putina, który do tej pory upierał się przy swoich maksymalnych celach wojennych, do ustępstw?
Obawiam się, że przynajmniej w perspektywie krótkoterminowej prawdopodobnie będzie odwrotnie: ogłoszenie Trumpa może doprowadzić do nasilenia rosyjskich ataków na Ukrainę w nadchodzących tygodniach. W końcu Kreml otrzymał teraz quasi-oficjalny termin, w którym może kontynuować bombardowania bez obawy o większe konsekwencje. A 50 dni to stosunkowo długi okres. Budzi to podejrzenie, że Putin dostał kolejną szansę na zdobycie terytorium i osiągnięcie innych sukcesów militarnych przed ewentualnym wznowieniem negocjacji.
Jednocześnie, oprócz ultimatum taryfowego, Waszyngton ogłosił również „masowe” dostawy amerykańskiej broni do Ukrainy. Czego się Pan spodziewa?
Chodzi głównie, ale nie wyłącznie, o systemy obrony powietrznej Patriot. Kilka krajów europejskich, w tym Niemcy, ma je kupić od USA, a następnie przekazać Ukrainie. Systemy Patriot okazały się najskuteczniejszą bronią przeciwko różnym rakietom i pociskom manewrującym Rosji. Istnieje więc na nie duże zapotrzebowanie – a zatem także ulga w Ukrainie, że wkrótce będzie miała ich więcej do dyspozycji.
Jakie inne rodzaje amerykańskiego uzbrojenia mogą zostać dostarczone?
Będzie to prawdopodobnie zależało przede wszystkim od europejskich nabywców. Teoretycznie mogłyby to być również pociski dalekiego zasięgu, ale wątpliwe jest, czy zostałoby to ogłoszone publicznie. Na przykład rząd niemiecki postanowił nie podawać szczegółowych informacji na temat dostaw broni ze względów strategicznych.
Trump jest zainteresowany biznesem. Dlatego ogłoszenie dostaw broni postrzegam przede wszystkim jako wyraz jego polityki „America First”, a nie jako rzeczywistą strategię. Takie podejście zasługuje na krytykę.
W jaki sposób?
Po upadku Związku Radzieckiego na początku lat 90. XX w. Stany Zjednoczone przyczyniły się do rozbrojenia Ukrainy. Nalegały, aby zrezygnowała ona nie tylko z głowic nuklearnych, ale także z różnych systemów ich przenoszenia: bombowców, pocisków manewrujących, rakiet. Jednak wydaje się, że dla administracji Trumpa, która obecnie próbuje czerpać korzyści z trudnej sytuacji Kijowa, to już przeszłość. W pewnym sensie jest to zdrada Ukrainy.
A jednak wydaje się, że Trump, który jeszcze kilka miesięcy temu groził całkowitym odcięciem pomocy wojskowej dla Ukrainy, zmienił zdanie. Jak to wyjaśnić?
Być może początkowo w Waszyngtonie zakładano, że prorosyjska retoryka wywoła reakcję Moskwy i doprowadzi do zakończenia wojny. Teraz Trump i jego doradcy musieli zdać sobie sprawę, że jest odwrotnie. Ponadto wielu Amerykanów – nawet Republikanie i zwolennicy MAGA – nadal opowiada się za wsparciem Ukrainy. Trump z czasem zdał sobie z tego sprawę. Jego zmiana kursu jest zatem prawdopodobnie również reakcją na nastroje polityczne w kraju.
W poniedziałkowym wystąpieniu Trumpa uderzająca była nie tylko harmonijna atmosfera między nim a jego gościem, szefem NATO Markiem Rutte. Czy umowa zbrojeniowa w pewnym stopniu naprawiła zniszczone stosunki transatlantyckie?
Dr Andreas Umland jest analitykiem w Stockholm Centre for Eastern European Studies (SCEEUS) w Szwedzkim Instytucie Spraw Międzynarodowych (UI).
Fundamentalne, uwarunkowane ideologicznie napięcia między Ameryką a Europą pozostaną. Jednak prawdą jest, że rozłam między europejskimi członkami Sojuszu a Stanami Zjednoczonymi, który wydawał się możliwy sześć miesięcy temu, na razie został zażegnany. W poniedziałek między Stanami Zjednoczonymi a europejskimi partnerami z NATO pojawiła się swego rodzaju nowa jedność w sprawie Rosji. Z pewnością w dużej mierze zawdzięczamy to Markowi Rutte, któremu – przynajmniej na pozór – udało się nawiązać dobre relacje z Trumpem.