Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Na początku 2024 roku na Litwie doszło do przełomu w lokalnej wspólnocie prawosławnej, gdy wraz z przybyciem 5 stycznia Egzarchy Patriarchatu Konstantynopola utworzono tzw. egzarchat kościoła prawosławnego Patriarchatu Konstantynopola na Litwie. W późniejszym czasie stał się alternatywą dla istniejącej obecnie Litewskiej Archidiecezji Wileńskiej Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, podporządkowanej Patriarsze w Moskwie. W tej chwili litewski egzarchat, który właśnie powstaje, składa się z dziesięciu duchownych i dziesięciu kongregacji w różnych miastach.
Napaść Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku wstrząsnęła porządkiem światowym, w szczególności we wschodniej części Europy. Polska stała się nagle krajem sąsiadującym z obszarem brutalnej wojny, a jej obywatele pomogli milionom uchodźców. Edward Lucas, brytyjski dziennikarz, który od połowy lat 80. ubiegłego wieku z bliska obserwuje wydarzenia w naszym regionie, uważa, że Polska i Polacy fantastycznie radzą sobie z tymi wyzwaniami i odkrywają nowe możliwości, które dają im zmiany zachodzące w regionie.
Majówka w tym roku jest wyjątkowo długa. Niektórzy zaczęli ją jeszcze w miniony piątek, inni zaczną 1 maja, pamiętajmy też, że wielu z nas nie będzie się w tym czasie cieszyć odpoczynkiem i zostanie w pracy. Nie zmienia to faktu, że długi weekend, który zawdzięczamy bliskiemu sąsiedztwu Święta Pracy i Święta Narodowego Trzeciego Maja, między którymi od paru lat umiejscowił się Dzień Flagi, to czas, który tradycyjnie już wyznacza początek letniego sezonu turystycznego w całej Polsce.
W 2014 roku jej zdjęcie obiegło cały świat. W „New York Timesie” ukazało się zdjęcie kobiety owiniętej flagą i przykutej łańcuchem do słupa ulicznego w Doniecku, wyśmiewanej przez przechodniów. Na jej szyi wisiała tabliczka z napisem „Ona zabija nasze dzieci”, a na głowie przymocowane małe niebiesko-żółte flagi.
Ziemia ma pracować, rodzić, a nie leżeć odłogiem. Jaki sens ma odwracanie tego, co było i nadal jest uważane za bezsprzeczne osiągnięcie cywilizacyjne? Na terytorium Polski osuszono około 85 procent torfowisk. W Niemczech trwale pozbawionych wody jest prawie 98 procent.
Lesia Ganzha, dziennikarka i żołnierka Sił Zbrojnych Ukrainy, dzieli się z publicznością wyjątkowym spojrzeniem na wyzwania, z jakimi borykają się kobiety w ukraińskim wojsku. W rozmowie ukraińskim radiem opowiada o potrzebie rewolucji myślowej w armii oraz dostosowania struktur, aby wykorzystać pełen potencjał różnorodnych umiejętności i zasobów żołnierzy na froncie.
W pierwszych miesiącach pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę tysiące domów mieszkańców Czernihowa zniszczyły ostrzały wroga – również dom medyczki bojowej Tetiany Borysenko, a także całe ulice w dzielnicy Novoselivka. Spotkaliśmy się z mamą Tanią (jak nazywają ją pobratymcy z wojska) na progu jej domu, który odbudowuje z pomocą wolontariuszy. W tym artykule przeczytasz o trudnych wojennych doświadczeniach Tetiany Borysenko.
Wybuch wojny przyniósł dla Ołeny Kostiuk i jej syna nagły koniec spokojnego życia w Charkowie. Przymusowa emigracja do Polski, stała się wyzwaniem nie tylko z powodu wojennych realiów, lecz także ze względu na specjalne potrzeby syna. Ta niezwykła historia to nie tylko opis adaptacji do nowej rzeczywistości, ale także relacja o rozpoczęciu życia na nowo.
W centrum Charkowa, znanego obecnie jako "miasto ze wzmocnionego betonu", gra przetrwania trwa od 24 lutego. Ludmiła Tabolina, dyrektorka miejscowej szkoły, dzieli się swoim osobistym doświadczeniem wojennego chaosu. Mimo ataków lotniczych i trudności, jej szkoła pełni rolę schronu i ośrodka pomocy humanitarnej, a Ludmiła aktywnie uczestniczy w ewakuacji mieszkańców. W tej grze przetrwania mieszkańcy Charkowa, wykazują ogromną odwagę, stawiając opór Rosjanom.
W okresie międzywojennym w województwach wileńskim, nowogródzkim i poleskim II Rzeczypospolitej wydawano szereg gazet i czasopism. Podobnie jak dzisiaj, starały się one zwrócić na siebie uwagę nie tylko wiadomościami, ale także ciekawymi faktami. Wiele uwagi poświęcały też oświetleniu działalności przestępców różnych kategorii, zwłaszcza że w tym czasie na Kresach działali mafiosi i zdarzały się głośne oszustwa. O tym wszystkim pisali ówcześni reporterzy z Wilna, Nowogródka, Pińska i innych miast. Dziś te materiały są ciekawymi źródłami na temat historii zachodnich regionów Białorusi w okresie międzywojennym.
Wydarzenie ma charakter edukacyjno-networkingowy, ma służyć aktywizacji i integracji osób już działających w kulturze i tych, które dopiero planują się za to zabrać. Chcemy stworzyć przestrzeń otwartą na wymianę poglądów, pomysłów i nastawioną na rozwój i współpracę.
Andrej Chadanowicz przyjeżdża czasem na wykłady do Wilna. Mija jeden z zaułków, patrzy na domy i przez pół minuty cieszy się iluzją, że jest w Mińsku na ulicy Kuźmy Czarnego.
„Rok 2020 był impulsem do poszukiwania tego, co jest moje. Kiedy sytuacja nie zmusza nas do zastanawiania się nad tą kwestią, jakoś to leci. Ale przychodzi moment, kiedy chcę zasygnalizować, że jestem inna niż moja sąsiadka z Rosji i inna niż moja sąsiadka z Polski” – mówi w rozmowie z Bartoszem Pankiem etnomuzykolożka, wokalistka, pedagożka i wykładowczyni Instytutu Muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego Nasta Niakrasava.
O tym, że Białorusini to naród poetów, trzeba mówić poważnie. Może dlatego, że poeci po prostu przeczuwają, co się za chwilę wydarzy – tłumaczy literaturoznawczyni, wykładowczyni Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie dr Natalia Rusiecka w rozmowie z Bartoszem Pankiem
Radio tworzy małe wspólnoty, które trudno rozbić, jest elementem tarczy, która chroni przed łukaszyzmem i ruskim mirem. Bo to, co robi Łukaszenka, to niszczenie wszystkiego, co białoruskie. Z Jerzym Leszczyńskim, dyrektorem programowym i Eugeniuszem Wappą, prezesem Białoruskiego Radia Racja, rozmawia Bartosz Panek
Obóz w Berezie Kartuskiej to nie tylko miejsce odosobnienia, lecz świadectwo mrocznej historii II Rzeczypospolitej. Założony w 1934 roku jako reakcja na zamach na ministra Bronisława Pierackiego, służył do politycznego uciszania i upokarzania przeciwników władzy. Obóz znany jako Miejsce Odosobnienia, było areną cierpienia i tragedii, gdzie autorytaryzm władzy przeplatał się z brutalnością codziennego życia więźniów.
Program Międzynarodowego Seminarium Translatorskiego im. Wasyla Stusa „Tłumacze bez Granic” obejmuje cykl spotkań, warsztatów i wykładów dla tłumaczy literatury z języków Europy Środkowej i Wschodniej, w szczególności ukraińskiego, białoruskiego, gruzińskiego i mołdawskiego oraz z języka polskiego na te języki.
Trzy mieszkanki polsko-białoruskiego pogranicza mówią. O tym, jak na ich życie wpływa kryzys humanitarny wywołany obecnością uchodźców, którzy nie mogą przekroczyć granicy. O tym, co zmienił mur w pasie przygranicznym. O tym, jakie lęki uruchamia pobyt wojska i służb mundurowych.
Od sfałszowanych wyborów na Białorusi minęły trzy lata. Po nieudanych protestach nastąpiła fala bezprecedensowych represji, zatrzymania, aresztowania wyroki, ale także bardzo duża emigracja z Białorusi, która staje się dyktaturą – Jarosławowi Kociszewskiemu mówi Anaïs Marin, specjalna sprawozdawczyni Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka na Białorusi.
O iluzji światowego bezpieczeństwa we współczesnym świecie, o trybunale dla Putina, o zwykłych ludziach, którzy zmienili bieg historii i o tym, dlaczego życie w państwie autorytarnym nie jest normalne, Ołeksandra Matwijczuk, prezeska Centrum Wolności Obywatelskich, pierwszej ukraińskiej organizacji z Nagrodą Nobla, opowiada Igorowi Krawetzowi.
Liczbę więźniów politycznych na Krymie ocenia się na 186 osób, z tego 117 z nich to Tatarzy krymscy. Wśród nich są też dziennikarze. Mimo tak trudnej sytuacji na półwyspie nadal są przedstawiciele tej profesji, którzy próbują wykonywać swoją pracę nie zważając na ryzyko. Wśród nich jest Lutfije Zudijewa, dziennikarka współpracująca z zagranicznymi serwisami, a także z mediami Krymskiej Solidarności – ruchu przeciw represjom politycznym.
Maryja Kalesnikawa płaci ogromną, osobistą cenę za swoją odwagę i niezłomność. Aresztowana po sfałszowaniu wyborów na Białorusi w 2020 r. przez reżim Alaksandra Łukaszenki mogła poddać się deportacji. Na granicy podarła paszport, została w ojczyźnie. We wrześniu 2021 r. usłyszała wyrok 11 lat więzienia za udział w spisku i próbę obalenia władz. Od ponad pół roku przebywa w izolatce pomimo złego stanu zdrowia. Jej siostra prosi o pomoc dla Maryi. [Redakcja]
„Grabarki” są poruszającą opowieścią ze świata masowych grobów w Bośni, gdzie szczęściem jest odnalezienie szczątek dawno utraconych bliskich. To świat, który miał pozostać historią i ostrzeżeniem spod hasła „nigdy więcej”. Nic bardziej mylnego. Bucza, Irpień, Mariupol i zapewne wiele innych, nieznanych jeszcze miejsc każe czytać tę książkę nie jako zapis czy ostrzeżenie, a zapowiedź tego, co nieuchronnie przyniesie wyzwolenie ziem ukraińskich okupowanych przez Rosjan. [Redakcja]
Mijają trzy lata od brutalnego spacyfikowania przez reżim Alaksandra Łukaszenki „białoruskiego przebudzenia”. Uwaga społeczności międzynarodowej skupiła się na wojnie w Ukrainie, a najbrutalniejsza faza represji w Białorusi prawdopodobnie się skończyła, jednak dysydenci tacy jak Andrzej Poczobut siedzą w więzieniach. Zdarza się, że w nich umierają – przypomina Anton Saifullayeu ze Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z Jarosławem Kociszewskim.
W latach 1935–1936 mieszkańcy okręgu naroczańskiego na terenie województwa wileńskiego sprzeciwili się samowolnemu zajęciu przez władze jeziora, które dla wielu stanowiło jedyne źródło utrzymania.
Nauczyciele z Polski i Niemiec mają dziś kluczowe znaczenie dla zapewnienia młodym Ukraińcom umiejętności, których będą potrzebować w przyszłości. Przez ostatnie pół roku rozmawialiśmy z nimi o tym, jak wygląda sytuacja w ich szkołach po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Że wojna wybuchnie 24 lutego, wiedziałam dzień wcześniej. „Przyjadę na Dzień Kobiet”, piszę do przyjaciółki z Charkowa. „Oszalałaś?”, odpisuje w przeciągu sekund. „Dziś w nocy zacznie się ostrzał”.
„Jak tylko Ukraina wygra, wsiadam w pierwszy autobus do domu”. Mimo ciepłego przyjęcia na Litwie Ukraińcy wracają do kraju. Ponad 70 tysięcy Ukraińców przybyło na Litwę od czasu rosyjskiej inwazji na pełną skalę. Niektórzy z nich wrócili do domu, część wyjechała do innych krajów, pozostali próbują zintegrować się z litewskim społeczeństwem. Niektórym przychodzi to łatwiej niż innym.
„No nic, odzyskamy Odessę! A potem inne pomniki zostaną usunięte, a ulice zmienią nazwy” – komentuje rozgoryczony czytelnik rosyjskiej agencji informacyjnej RIA Novosti wiadomość o usunięciu pomnika Katarzyny II w Odessie. Jego słowa są doskonałą ilustracją uruchomionej w Europie Wschodniej narracji dekolonizacji.
Reżim Alaksandra Łukaszenki dopuszcza się zbrodni przeciwko ludzkości – podkreślają twórcy raportu. A to oznacza, że społeczność międzynarodowa powinna zareagować. Justice Hub nie tylko wymienił udokumentowane przestępstwa, ale też zaproponował, jak z nimi walczyć.
Temat współpracy obywateli radzieckich z nazistami w czasie II wojny światowej pod koniec lat 90. był intensywnie dyskutowany w społeczeństwie białoruskim. Jedna strona próbowała wybielić kolaborantów, którzy rzekomo „walczyli o białoruską ideę narodową”, druga zaś, idąc za sowiecką tradycją, stawiała znak równości między nimi a samymi nazistami. Trochę światła na ten spór rzuca historia obozu w Kołdyczewie i jego strażników, głównie Białorusinów, z 13. batalionu SD.
W ostatnich latach na Litwę przybyło ponad 100 tysięcy imigrantów z Ukrainy, Białorusi i Rosji, co przyczyniło się do powstania tętniących życiem społeczności. Teraz Litwa musi opracować plan, który zapobiegnie powstawaniu kulturowych gett.
Rusocentryzm, lekceważenie, a nawet zaprzeczanie podmiotowości Europy Środkowo-Wschodniej można postrzegać jako konsekwencję problemu tworzenia „wiedzy o Wschodzie” na Zachodzie, który jest produktem i kontynuacją logiki zimnej wojny. Zmienia to dopiero rosyjska inwazja na Ukrainę.
Po zniszczeniu tamy w Kachowce przez rosyjskie siły okupacyjne 6 czerwca Chersoń stał się centrum wielkiej akcji ratunkowej. Miejscowi ewakuują tych, których domy ucierpiały w wyniku powodzi, ale także próbują nieść pomoc mieszkańcom okupowanego przez Rosjan lewego brzegu Dniepru.
Podczas studiowania archiwalnych dokumentów związanych z historią niemieckiego obozu zagłady w Kołdyczewie na Białorusi z czasu II wojny światowej znalazłem wspomnienia białoruskiego poety Siarhieja Nowika-Piajuna, który w 1943 roku trafił do tego strasznego miejsca. Nie było to pierwsze – ani ostatnie – więzienie w życiu tego odważnego człowieka.
Na terenie dawidgródzkiej ordynacji Karola Radziwiłła mieszkało wielu sławnych ludzi, którzy byli przyjaciółmi księcia. Wśród nich wyróżniał się generał Adrian Carton de Wiart. Urodził się w Belgii, studiował w Wielkiej Brytanii, walczył w Afryce, służył w Polsce i przez 15 lat mieszkał na Polesiu.
Sploty. O Ukraińcach z Polski to opowieść o tym, że cywilizacja Rusi Kijowskiej i jej dziedzictwo kształtujące przez wieki wschodnią i południową Polskę charakteryzowały się wysokim poziomem. Dopiero zaczyna raczkować historiografia dostrzegająca perspektywę historii chłopstwa. Ludność Rusi Kijowskiej była o wiele bardziej zróżnicowana, niż się nam, Polakom, wydaje, była szlachta, mieszczanie, duchowieństwo. Z Izą Chruślińską i Piotrem Tymą rozmawia Adam Balcer
W latach 30. XX wieku mieszkańcy sowieckiej Białorusi masowo uciekali do Polski – jedni przed represjami politycznymi, inni przed głodem i kolektywizacją. Polskie władze były wobec nich podejrzliwe, choć po przesłuchaniu zazwyczaj pozwalały im się osiedlać na terytorium północno-wschodnich województw. Żaden z uciekinierów chyba nie zdawał sobie sprawy, że w 1939 roku upomni się o niego NKWD.
Krótko po wybuchu II wojny światowej władze radzieckie, ignorując umowy międzynarodowe regulujące pracę dyplomatów, zaczęły represjonować tych, którzy oficjalnie reprezentowali interesy Polski w ZSRR. Wtedy też konsul z Kijowa przepadł bez śladu. Wiadomo, że Jerzego Matusińskiego aresztowało NKWD. Do dzisiaj nie znane są jego losy.
Na początku lat 30. XX wieku z terenu sowieckiej Białorusi rozpoczęły się masowe ucieczki chłopów i mieszczan do Polski. Uciekali przed głodem. Tragedia, która miała wówczas miejsce, pomimo że nie pochłonęła milionów ofiar jak ukraiński Hołodomor, wywołuje dreszcz przerażenia. Nie doczekała się tylu opisów i opracowań historycznych – na naszych łamach przedstawiamy białoruską odsłonę walki sowieckich władz z właścicielami ziemskimi nazywanymi kułakami.
Trzeba myśleć, jak nam wspólnie żyć w tym domu, a to nie jest to tylko zadanie dla uchodźców czy migrantów: dostosowanie się do polskich warunków. Zmiana musi też nastąpić po stronie Polek i Polaków – Jarosławowi Kociszewskiemu mówi Myroslava Keryk, prezeska Fundacji „Nasz Wybór”.
W donieckim obozie koncentracyjnym siedziałem z hakerami, blogerami i zwykłymi przestępcami. Wszyscy zostali zatrzymani za szpiegostwo, ekstremizm i terroryzm, na przykład za posty w mediach społecznościowych, nawet za samo polubienie hasła „Donieck to Ukraina” – Zorianie Vareni opowiada Stanisław Asiejew, autor wydanych niedawno przez Kolegium Europy Wschodniej więziennych wspomnień „Świetlana Droga”
Książka o łagrach w XXI wieku? W Europie? Przecież o literaturze obozowej mieliśmy zapomnieć, jako o kuriozum totalitarnych systemów z czasów naszych dziadków. W "Świetlanej drodze..." temat wraca do nas z niemniejszą siłą niż u Borowskiego, Sołżenicyna czy Herlinga-Grudzińskiego.
Dyskusja o kalendarzu powraca w Ukrainie dwa razy w roku: przed Bożym Narodzeniem i przed Wielkanocą. Od 2017 roku, kiedy parlament uznał 25 grudnia – czyli święto Bożego Narodzenia według kalendarza gregoriańskiego – za dzień świąteczny i wolny od pracy, nie było jednak żadnego postępu w rozstrzygnięciu tej kwestii. I trwałoby to pewnie jeszcze wiele lat, gdyby Rosja nie dokonała w zeszłym roku zakrojonej na szeroką skalę agresji militarnej.
Dyneburg nie ma ostatnio dobrej prasy za sprawą mera Andrejsa Elksniņša, który od czerwca ociągał się ze zdemontowaniem dwóch sowieckich pomników wskazanych przez rząd do rozbiórki, później zaś kontrowersyjnie się wypowiadał na temat przynależności Krymu i wojny rosyjsko-ukraińskiej. Gdy zniszczono pomnik przedstawiający m.in. marszałka Piłsudskiego i gen. Rydza-Śmigłego, w mediach społecznościowych pojawiły się pytania, czy Elksniņša nie warto odsunąć od władzy.
Jestem pewien, że Ukraińcom uda się w przyszłości zbudować demokratyczny kraj. Ponadto uważam, że Ukraina zdemokratyzuje Rosję. Utrata Ukrainy oznacza dla Putina utratę władzy. Utrata Chersonia to dopiero początek przed utratą Mariupola, Melitopola i całkowitą klęską na całej Ukrainie. Zbigniew Parafianowicz mówi Zoranie Vareni o swojej nowej książce „Śniadanie pachnie trupem. Ukraina na wojnie”
Buntując się przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim w 2020 roku, Białorusini zaakcentowali swą odrębność wobec Rosjan. Współudział ich kraju w inwazji na Ukrainę kreśli dla nich zły scenariusz na przyszłość. Jego ziszczenie się zależy nie tylko od liczby Białorusinów podkreślających swoją europejskość, ale także od liczby Europejczyków, którzy znajdą odwagę, żeby to przyznać.
Tuż po zakończeniu Wielkiej Wojny w Europie doszło do realizacji marzeń i dążeń politycznych milionów Słowian – powstały dwa wielkie, federacyjne i wielonarodowe państwa słowiańskie: Czechosłowacja oraz Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców, bardziej znane pod poźniejszą nazwą – Jugosławia.
Miliony Ukraińców znalazły schronienie w Polsce. Widać ogromną solidarność i współpracę. Olena Babakowa podkreśla, że, wbrew pozorom, Polacy i Ukraińcy nie są tak do siebie podobni, jakby się to wydawało. Niemniej wyraźne zbliżenie zaczęło się po wybuchu wojny na Donbasie w 2014 r. Teraz inwazja rosyjska jeszcze ten proces przyspieszy, ale także Polska musi nadrabiać zaległości ostatnich lat, czego przykładem był brak planu integracji imigrantów.
Boksera Ołeksandra Usyka nie da się nie lubić. Jest fajnym, dojrzałym, inteligentnym mężczyzną. Z dużym poczuciem humoru, który nie wykorzystuje słabości innych. Unika hejtu, internetowych awantur, nawet niespecjalnie reaguje na zaczepki. Jednak i on ma swoje niebezpieczniki.
Choć przedstawiciele tego książęcego rodu mieszkają dziś na całym świecie, zachowali duchowy związek z dawną ojczyzną i czczą swojego słynnego białoruskiego przodka – kanclerza Lwa Sapiehę. Państwowiec i wizjonerski polityk, był autorem Statutu Wielkiego Księstwa Litewskiego z 1588 roku.
Po II wojnie światowej w Ukrainie, krajach bałtyckich i na Białorusi rozwinęły działalność różne antyradzieckie formacje partyzanckie. W warunkach walki konspiracyjnej powstańcy ukraińscy szukali możliwości połączenia sił z litewskimi „braćmi leśnymi”.
O nowym Narodowym Centrum Rehabilitacji dla ofiar wojny z Rosją, o tym, czym żyje Lwów, który choć znajduje się daleko od działań wojennych na wschodzie Ukrainy, jest celem ciągłych ataków rakietowych, o wyzwaniach i najbliższych planach na przyszłość Nikodemowi Szczygłowskiemu opowiada prezydent Lwowa, Andrij Sadowy.
Zdjęcia 79-letniej Walentyny z karabinem maszynowym na szkoleniach w Mariupolu obiegły świat. Tak było tuż przed wojną. Teraz dziennikarze ukraińskiego svoi.city sprawdzili jakie są jej dalsze losy, bo jej miasto jest już pod pełną kontrolą wojsk rosyjskich.
Kijów obroniony. Rosjanie wycofali się z północnej Ukrainy, ale wojna się nie skończyła. Nie tylko nasilają się walki na wschodzie kraju, ale także trwają ataki rakietowe i naloty na miasta czasem odległe o setki kilometrów o frontu. W takich chwilach mieszkańcy i mieszkanki Lwowa oraz uchodźcy i uchodźczynie muszą znaleźć miejsce bezpieczne.
Jakie to uczucie – przekraczać granicę kraju, w którym trwa wojna? Mając świadomość, że oto pozostawia się za sobą strefę względnego komfortu i ułudnego bezpieczeństwa, które daje wiara w parasol ochronny NATO. Setki myśli kłębiły się mi w głowie tej niedzielnej nocy, z których przeważała jednak jedna – oto wkrótce znów zobaczę Lwów. Jak tam jest teraz?
W innych państwach o takich rodakach wspominano by często i głośno, ale – niestety – nie na Białorusi. Tymczasem historia dwóch braci lotników zasługuje na należyte upamiętnienie. To opowieść o wzlotach i upadkach. Dosłownie i w przenośni. Bracia Adamowiczowie zrealizowali marzenia o lataniu i fetowani byli, jako "pierwsi Polacy, którzy przelecieli nad Atlantykiem." Mogli tego dokonać dzięki fabryczce w USA, która również ich pogrążyła, bo produkowali też bimber.
W serbskiej Wojwodinie żyją Rusini. Mają własny system szkolnictwa, lokalny kanał telewizyjny, stację radiową, a także wydawnictwo i czasopisma we własnym języku. To niemałe osiągnięcia, szczególnie jak na mniejszość narodową liczącą 15 tysięcy osób.
Niemiecko sowiecki sojusz wojskowy wszedł w życie natychmiast po tajnym układzie Ribbentrop Mołotow. Pierwsze operacje wojskowe Luftwaffe czy Wehrmachtu nie poszły by tak łatwo bez informacji wywiadu radzieckiego. A zaczęło się to już 1 września 1939, kiedy siły niemieckie zaatakowały Polskę.
Na początku II wojny światowej w szeregach Wojska Polskiego znajdowało się około 70 tys. Białorusinów, z których większość dzielnie walczyła przeciwko Niemcom. Wielu z nich znalazło się później w niewoli radzieckiej.
Białorusini wygrają z reżimem dzięki temu, co wielu uważa za ich słabość. Andrej Chadanowicz, poeta i tłumacz, podkreśla znaczenie cierpliwości i różnorodności rodaków. Białorusini nie są ani gorszymi, ani lepszymi Rosjanami, Ukraińcami czy Polakami. Wolność wywalczą na swój sposób, nawet, jeśli to jeszcze trochę zajmie.
Na początku lutego 1940 roku szef Zarządu ds. Jeńców Wojennych i Internowanych NKWD ZSRR Piotr Soprunienko dostał meldunek szefa 2. Wydziału porucznika Michaiła Maklarskiego, który donosił, że w punkcie zbiorczym w miejscowości Jermolince w obwodzie Kamieniec Podolski znajdowało się 674 czeskich legionistów. Jak dostali się do niewoli radzieckiej i co się później z nimi stało?
NKWD Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej już jesienią 1939 r. informowało kierownictwo republiki o nadużyciach aparatu partyjnego na terenie nowych obwodów zachodnich. Nie wszyscy ich mieszkańcy z radością powitali „zjednoczenie”.
Reżim białoruski sterroryzował społeczeństwo. Równocześnie coraz bardziej uzależnia się od Rosji. Aleksandr Łukaszenka utrzymuje się u władzy, ale wyłącznie dzięki "resortom siłowym", które się od niego odwrócą na sygnał z Moskwy. W tej sytuacji Zachód musi wspierać opozycję, która ma także do odrobienia pracę domową - musi lepiej "koordynować działania", czyli po prostu przestać się kłócić.
Zmiany, sukcesy i porażki. Wolność, strach, nadzieja... Sprzeczności i niejednoznaczności można mnożyć w nieskończoność, ale czy może być inaczej w kraju, który niemal wszystko tworzy od nowa? Piotr Pogorzelski przejechał Ukrainę od zachodu po wschód, żeby opowiedzieć o kraju obchodzącym 30. rocznicę niepodległości.
Reżim Alaksandra Łukaszenki wykorzystuje imigrantów i wywiera presję na kraje Unii Europejskiej, zwłaszcza na Litwę i Polskę. Odwraca też uwagę od tego, co dzieje się w kraju. Nie wolno zapominać o dramacie represjonowanych Białorusinów. Pomocy potrzebują zarówno ci, którzy nie rezygnują z walki o utworzenie społeczeństwa obywatelskiego w kraju, jak i ludzie, którzy zbiegli z powodu prześladowań.
Rewolucja białoruska uderzyła w proces tworzenia tożsamości narodowej. Tak uważa Ihar Melnikau, historyk białoruski, który lata poświęcił na edukację i budowanie mostów między Polakami a Białorusinami. Teraz to co robił zostało upolitycznione i znalazło się na celowniku władz.
9 sierpnia, w rocznicę sfałszowanych przez Alaksandra Łukaszenkę wyborów prezydenckich, w Polsce ukazuje się książka Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki, która opisuje białoruskie realia z punktu widzenia pracowników mediów. Polscy dziennikarze postanowili napisać o swoich kolegach zza wschodniej granicy, z których większość znalazła się w ciągu ostatnich 12 miesięcy za kratami.
Zawirowania polityczne na linii Warszawa–Kijów nie wpłynęły na pozytywny obraz Polski wśród Ukraińców. Na ten entuzjazm Polacy – jak przystało przedstawicielom „Zachodu” – odpowiadają mieszanką współczucia i paternalizmu. I chociaż intensywność kontaktów międzyludzkich ma się dobrze, ciągle brakuje pomysłu na relacje polsko-ukraińskie.
Polski aresztowane i deportowane z Białorusi tęsknią za domem. Irena Biernacka i Maria Tiszkowska opowiadają o tym, co jak wyglądało zatrzymanie, więzienie i deportacja. Mówią o cierpieniach psychicznych, a nawet o chwili, gdy jedna z nich pomyślałą, że zostanie rozstrzelana. Siłę czerpały z doświadczeń Sybiraków i żołnierzy AK. Nie sądziły, że w ten sposób wpiszą się w historię kresów.
Jedna z najbardziej wpływowych postaci białoruskiego reżimu, Wiktar Szejman odszedł ze stanowiska szefa zarządu sprawami prezydenta. Nie oznacza to jednak, że Alaksandr Łukaszenka przekreślił tę postać. Wiktar Szejman wie bowiem zbyt dużo o białoruskim dyktatorze.
Spryt, pewność siebie, wyczucie sytuacji. To część cech, dzięki którym Alaksandr Łukaszenka z dyrektora gospodarstwa rolnego stał się prezydentem Białorusi. Dawniej jego ambicje sięgały nawet poza granice kraje. Jednak na Kreml się nie przeniósł, a teraz walczy o to, żeby nadal władać z Mińska. Protesty go zaskoczyły, ale zachował pewność siebie i przekonanie, że tylko on może rządzić Białorusią.
"Zakarpacie to zapomniana przez Boga i ludzi kraina. Tam przygraniczna kontrabanda sprzyja integracji lepiej niż rady i pomysły Unii Europejskiej." Tak pogranicze słowacko - ukraińskie opisuje ukraiński poeta, pisarz i tłumacz Andrij Lubka. Autor niedawno wydanej po angielsku powieści o przemytnikach Karbid w rozmowie z Nikodemem Szczygłowskim ocenia, że wielokulturowość Zakarpacia powoli zanika i staje się mitem.
Reżim Aleksandra Łukaszenki wyraźnie zaostrzył represje wobec opozycjonistów. Celem terroru jest praktycznie każdy, kto gotów jest wyrazić niezadowolenie. Systematyczna walka reżimu ze społeczeństwem jest możliwa dzięki współpracy z Rosją i bierności Zachodu.
Represje spowodowały wzrost liczby Białorusinów uciekających do Polski. Często to ludzie, którym reżim zniszczył życie. W Polsce nikt ich za rękę nie prowadzi, ale mają nowe możliwości. Zdaniem Olgi Salomatovej z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Warszawa dużo zrobiła, ale nadal są poważne problemy. Jednym z największych jest koronawirus i zmieniające się zasady dotyczące pandemii.
Białoruska telewizja twierdzi, że w krajach zachodnich prawo i policja są jeszcze surowsze niż w Mińsku. Straszy Białorusinów sprawami karnymi za wszelkie wykroczenia i regularnie żąda wszczynania procesów karnych od młodych prokuratorów państwowych.
Ukraińscy szefowie kuchni apelują o umieszczenie m.in. ukraińskiego barszczu na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Z Jewhenem Kłopotenką, jednym z prekursorów tego pomysłu i prawdopodobnie najbardziej znanym obecnie nad Dnieprem szefem kuchni, który uważa powrót do rodzimych tradycji kulinarnych za konieczny do wykrystalizowania się nowoczesnej świadomości ukraińskiej, rozmawia Nikodem Szczygłowski.
Polaków na Białorusi dotknęły represje. Polska stała się celem ataków propagandy reżimu Aleksandra Łukaszenki. Pojawiły się poważne oskarżenia i groźby wieloletnich wyroków. Maxim Rust z Uniwersytetu Warszawskiego uważa to za działania na użytek wewnętrzny i część rozgrywki z Zachodem.
Na Białorusie uczczenie Święta Wolności może drogo kosztować. Reżim Aleksandra Łukaszenki przeszedł do ofensywy. Represje się nasiliły i wypchnęły demonstrantów z ulic. Zdaniem Justyny Prus, korespondentki PAP na Białorusi „na wygnaniu”, nie znaczy to, że białoruskie przebudzenie się zakończyło.
Hennadij Kernes przechodzi do historii jako najpopularniejszy polityk Charkowa. Wdzięczność mieszkańców okazała się tak duża, że Kernes wygrał jesienne wybory samorządowe, leżąc bez świadomości w klinice Charite, a do jego trumny w grudniu ustawiły się kilometrowe kolejki.
Jest liderem, z którym chcą rozmawiać dziennikarze z całego świata. Przywódcą, któremu udało się pokonać zagrożenie „kolorową rewolucją”. Człowiekiem, który walczy z epidemią koronawirusa, „trzymając sytuację pod kontrolą”, a jego „ukochaną Białoruś” starają się zaatakować źli Polacy i Litwini, którym rozkazy wydaje Waszyngton. To Aleksander Łukaszenka w obrazie kreślonym przez białoruskie media państwowe.
Rewolucja Godności potwierdziła, że Ukraińcy i Ukrainki chcą żyć w europejskim państwie prawa, które szanuje wolność swoich obywateli. Prawie półtoramilionowa społeczność LGBT w Ukrainie od kilka lat testuje, na ile ideały Euromajdanu są wprowadzane w życie.
Naród ukraiński, który przeżył najciemniejsze dni i przetrwał, nie może sobie pozwolić na nową katastrofę. Potrafi jej się przeciwstawić, bo posiada narzędzia samooczyszczenia.
Zrozumienie tożsamości ukraińskiej Chersońszczyzny, regionu położonego nad Morzem Czarnym, to delikatne i wymagające zadanie. Jej przeszłość kryje fascynujące i słabo znane poza regionem wielokulturowe dziedzictwo – także żydowskie.
"Jesteśmy żywym narodem. Jesteśmy Białorusinami" - śpiewa zespół Tor Band. To jeden z rezultatów trwających od lata 2020 protestów, które zmieniają oblicze społeczeństwa. Białorusini odkrywają swoją narodową tożsamość i drzemiącą w tym siłę.
Pomimo gwałtownego sprzeciwu społecznego władza na Białorusi nie ustępuje. Były oficer milicji opowiada, jak sytuacja wygląda "od środka". System, przez dekady budowany przez Aleksandra Łukaszenkę, łatwo się nie podda.
Branża IT stała się wizytówką Białorusi. Władza nie doceniła społecznych skutków tego faktu. W rezultacie analogowy reżim zaatakowali cybernetyczni partyzanci. To niezwykłe zjawisko, które niesie także ryzyko rozprzestrzenienia przemocy.
Białorusinka zerwała milicjantowi maskę z twarzy. Opowiada, jak broniła innej kobiety przed brutalnym milicjantem. Kobiety na Białorusi walczą nie tylko z opresyjnym reżimem, ale także o swoje prawa. Zakorzeniona w sowieckim myśleniu władza nie rozumie, o co im chodzi.
Władza usiłuje siłą stłumić przebudzenie Białorusi. Obywateli dotykają niespotykane dotychczas represje. Brutalność funkcjonariuszy zaskakuje samych Białorusinów. Jednak fakt użycia przemocy nie jest niczym nowym, a niektóre formy prześladowań są wpisane w system stworzony przez Aleksandra Łukaszenkę.
Spierać się można, co wywołało większe wzburzenie na Białorusi: kłamstwa dotyczące koronawirusa czy fałszerstwo wyborcze. Jednak skutek jest jeden. Białorusini wyszli na ulice, a władza opowiedziała represjami. Jednak reżim jest jak topiący się reaktor w Czarnobylu. To proces, który można spowolnić, ale nie zatrzymać. Rodzi się nowa Białoruś.
Dzisiejsi partyzanci na Białorusi, zamiast w lesie, chowają się w dzikich ostępach sieci. Tam analogowe pałki funkcjonariuszy OMON nie mają znaczenia w walce z cybernetycznymi atakami na reżim Aleksandra Łukaszenki. Hackerzy nie tylko dokonują aktów małego sabotażu cyfrowego, ale także pomagają organizować realne protesty przeciwko władzy.
Do niedawna większość Ukraińców sympatyzowała z Łukaszenką. Teraz prawie 45 proc. popiera Białorusinów protestujących przeciwko jego dyktaturze. Za Cichanouską Ukraińcy też nie przepadają. Jej wypowiedzi o porozumieniu się z Putinem nie znajdują aprobaty wśród pomajdanowych elit. Jednak Ukraińcy wyraźnie czerpią przyjemność z nowej roli "starszego brata", który uczy jak "prawidłowo" przeprowadzić rewolucję.
Cierpliwość kiedyś się kończy. Białorusini potrzebowali dwudziestu sześciu lat, by czara goryczy się przelała. I stało się. Białorusini walczą o wolność, sprawiedliwość i praworządność śpiewając „Mury”. Z Andrejem Chadanowiczem, tłumaczem piosenek Jacka Kaczmarskiego na białoruski rozmawia Maxim Rust.